A kiedy odchodzi (Konopnicka, 1915)

A kiedy odchodzi leciuchną swą nogą,To gasi za sobą słoneczko nad drogą,I skrzydły unosi w posępne te mrokiWiosenne marzenia, wiosenne uroki...I woła do ciebie:»Skończony twój dzień!

Pożegnaj ty młodość,Idź w cień! idź w cień!«Ach! gdzież znajdziesz drogę, wśród zmierzchu i mgły?— Już rosa opada... To łzy! to łzy!

A kiedy odchodzi, raz jeszcze ramionaWyciąga do ciebie z ostatnim uściskiem...Co w życiu najdroższem, co było ci blizkiem,Omdlewa w pomroce — i gaśnie — i kona —I woła do ciebie:»Skończony twój dzień!Pożegnaj ty miłość,Idź w cień! idź w cień!...«Ach! czemże żyć będziesz ? Czem karmić twe sny ?— Już rosa opada... To łzy! to łzy!

A kiedy odchodzi, zamiera świat całyI robi się dziwnie posępny i cichy...I serce zamyka ten powój, ten biały,Co ustom gorącym otwierał kielichy...I woła do ciebie:— »Skończony twój dzień!Pożegnaj ty szczęście,Idź w cień! idź w cień!«Ach! gdzież się przytulisz? Ach, gdzież spoczniesz ty?— Już rosa opada... To łzy! to łzy!

Comentarios

Cargando comentarios…