Choinka (Konopnicka, 1922)
Rozszumiał się, rozhoworzyłCzarny bór z wieczora:Idą, idą świerki młodeDo białego dwora.
Idą, idą na choinki,Dla tych małych dzieci,Muszą przebyć długą drogę,Nim gwiazdka zaświeci.
Idą, idą z czarnej puszczyW gościnę doroczną,Pytają się dębów starych,Jak tam sobie poczną?
Zaszumiały, zahuczałyDęby przedwiekowe,I podniosły aż pod nieboSwoją hardą głowę.
Zaszumiały, zahuczały,Jak królowie leśni:— Idźcie, syny, między ludzi,Wśród borowej pieśni.
Jak staniecie w białym dworze,Przy lipowym progu,Zaśpiewajcie pieśń borowąNa łowieckim rogu!
Zaśpiewajcie pieśń borową,Jak to w leśnej głuszyŻubr poryka, jeżąc grzywy,A lis stula uszy...
Jak Miś bury śpi w barłogu,Łapy ssąc na mrozy,Jak się jeleń z rogów pyszni,Jak wilk zmyka w łozy.
Zaśpiewajcie jak to grająPo kniejach ogary,Jak wiewiórka orzech gryzie,Jak drży zając szary.
Jak to okiść srebrną frenzląU konarów wisi,Jaki trop borsuczy w śniegu,A jaki znów lisi...
Jak się echa w puszczy niosą,Od końca do końca,Jak my, dęby, w złocie stoimOd jasnego słońca.
Niechże wiedzą, niechże znająWśród białego dworu,Że nie byle skąd wy rodem,Lecz z naszego boru!
Comentarios
Cargando comentarios…