Na progu (Konopnicka, 1915)
Jak braciom, co po długich niewidzenia latachPadli sobie w objęcia, od łez rwie się mowa,Tak nam, gdy stajem w waszych poddaszach i chatach,Niełatwo przed wzruszeniem serca przyjść do słowa.
Gdzie my od was odbiegli?... Gdzieście wy zostali?...Czemu nie razem, w górę, poszła nasza droga?Czemu my dzisiaj — wielcy? — a wy — czemu mali?Kto z nas za to odpowie przed sądem u Boga?
O bracia! jeśli sobie przebaczyć co mamy,Zróbmy to zaraz, dzisiaj! Dość żalów, dość kłótni...Otwórzcie nam ramiona: to my — was szukamy,Bośmy może winniejsi... ach! i bardziej smutni!
Comentarios
Cargando comentarios…