Botticelli. Magnificat

Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom IV

............— A więc uwielbij, duszo moja, Pana...Ty kwiat złamany i lilja zdeptana,Iż cię zasadził wśród ciernia i głogu...Więc dziękczynienia głos podnieś ku Bogu,Który ci nadał rękoma obiemaTaki dział bólu, jakiego świat nie ma!

A więc uwielbij, duszo moja, Pana,Iż służebnicą zostałaś nazwana...Iż na twą nizką i schyloną głowęWejrzało oko jego piorunowe...Iż szpony błysków swych zaostrzył złoteI z nizin — porwał mnie aż na Golgotę!

A więc uwielbij, duszo moja, Pana...Ty — rola płonna, zorzami owiana,Iż wspomniał, że me łono pustką leży,I krzyż zasadził na mojej rubieży,Iż ziem mogilnych uczynił mię niwą,Łzami mnie obsiał i wziął ze mnie żniwo!

A więc uwielbij, duszo moja, Pana...Iż ci twa męka była zwiastowanaPrzez rajskich posłów wśród cichej komnaty,Że białych lilji zapachły mu kwiaty,Że ku swej chwale i ku swojej cześciZ każdej łodygi miecz wywiódł boleści!

A więc uwielbij, duszo moja, Pana...Ty, więź hyzopu i mirra wybrana,Iż wielkie z tobą uczynił on dziwy...Nad głową moją zaszumią oliwy,Które Pan sadził, iżby się pod niemiZ kochania mego pot krwawił po ziemi!

Odtąd wpatrzone w krzyż wbity w me łono,Ludy nazowią mnie błogosławioną,Iż służebnicę nawiedzić Pan raczył,Serce jej przebił i mieczem naznaczył,Iż błyszczy dotąd nad światem ta rana......O magnificat!... Wielb, duszo ma, Pana!...

Comentarios

Cargando comentarios…