Ave, Patria

Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom VIII

Ojczyzno moja, bądź błogosławiona,I błogosławion owoc twego ducha!Oto w błękity wyciągam ramiona,Gdzie Bóg mnie słucha...Majowe słońce promieni się w niebie —O Polsko moja, błogosławię ciebie!

Nie, iżeś kłosem pola me okryła,Skowronki moje żywiąca za morzem,Nie, iżeś, ziemio, chleby mi rodziła,Szumiała zbożem;Ale iż duch twój rośnie mi w tym chlebie,Ojczyzno moja, błogosławię ciebie!

Nie, iżeś orły chowała mi białe,Gniazda mojego prastare obrońce;Lecz że te orły za wolność i chwałęLatały w słońceI nie zniżyły lotu, aż w błękityOstatni powiał, jak sztandar przebity;

Nie, iżeś miecze dała mi i zbrojeI jasnym hełmem nakryła mi głowęI między ludy wiodłaś hufce mojeBłyskawicowe;

Lecz żem miecz dźwigał w wolności potrzebie,Ojczyzno moja, błogosławię ciebie.

Nie za to, ziemio, iżem, rosnąc w siły,Rozparł ramiona pomiędzy dwa morza,Lecz że nad moje wzejść musi mogiłyZmartwychwstań zorza...Za to, żeś posiew narodów wolnościSiała na polach z praojców mych kości!

Nie przeto, Polsko, ciebie błogosławię,Żeś zamki moje dźwignęła i grody,Gdzie, jak za słońcem ciągnące żórawie,Obce szły rody;Lecz żeś przybysze tuliła do ziemi,Braćmi ich czyniąc i syny twojemi.

Nie, iżeś mocne berłem miała króle,Lecz duchem proste i sercem naczelne,Co gromadziły w swą pieczę, jak w ule,Drużyny pszczelneProstaczków, które miód swej pracy niosąPod troistego potu krwawą rosą;

Nie, iżeś wzniosła z modrzewiu me dworyI osrebrzyła je w jaśminów kwiaty,Lecz że o miedzę legły twe ugoryI czarne chaty...Że jednej lipy nakryłaś mnie szumemZ ludem oraczów i siermiężnym tłumem.

Za to, żeś w takie wodziła mnie boje,W których przed szable miesięczne szły kosy;Za te w lnach siwych bohatery twoje,Za twój huf bosy,Za twe rycerstwo o polnej buławieZbóż, trzykroć, Polsko, ciebie błogosławię!

Nie, iżeś lutnię ostruniła swojąW blask nieśmiertelny i w promienie chwały,Iż pieśni twoje w pośród ludów stoją,Jak posąg biały...Lecz, że pieśniarzom mówią u nas: »Bracie!«W zapadłem siole i w piastowej chacie. —

Za to, żeś ślepe lirniki wodziłaSkróś po kurhanach, po zetlałych polach,Że nam ze słowa duch rosnął i siła,We łzach i w bolach,Że pieśń wolności dziatki nam kolebieDo snów o tobie — błogosławię ciebie!

Nie za to ziemio, że pod armat paszczą,Gdzie tylko widne Orły i Pogonie,Gdzie Polak walczy, tam narody klaszcząW spętane dłonie;Lecz, że do ludów krwawą pijem czaszą:Za naszą wolność — i za wolność waszą!

Bowiem nie wzejdzie gwiazda jutrzenkowa,Ni zórz przed słońcem otworzy się brama,Aż plon swój wyda ta rola grobowa,Ta Chaceldama...A oto ludy, co dziś ducha kuszą,Na hasło z mogił moich czekać muszą!

Comentarios

Cargando comentarios…