Przyjdziesz ty do nas...

Przyjdziesz ty do nas w złotej błyskawicy,Przyjdziesz ty do nas w hejnałów rozwiei;Staniesz ty w owej piastowej świetlicy,Wymalowanej tęczami nadziei,Gdzie prochem święci wracają pątnicyOd cudzych węgłów i cudzych wierzei,A idą — cichą i umarłą twarząPatrzeć, jakie w niej duchy gospodarzą.

Przepowiedziane miałeś to swej kości,Że się nie zmiesza z popioły obcemi,Ale dźwięcząca i pełna jasności,Wstanie i pójdzie ledz — we własnej ziemiHarfa królewska, która idzie w gościW dom, gdzie pieśń głucha, a pieśniarze niemi,Iż nie znaleźli cudownego słowa,Którem drży dusza narodu echowa.

Tyś je znał! Tyś je odklął z tajemnicy,Na niezrodzone dni przyszłych pogłowie...I pieśń stanęła, jako na kotwicyZ djamentu na twem tęczującem słowie...

W zbroi stanęła jasnej i w przyłbicy,Tak, jak na boje chadzają duchowie,I jęła słońcem siać skróś naszej nocy...Lecz my zaklęcia nie doszli, ni mocy.

Nie wiemy, co nam prawią Króle-Duchy,Co z stosów szepcą Lele i Polele,Nie wiemy, jakie zorzowe wybuchyW zgliszczu się czasów chowają popiele;Nie mamy ręki, któraby włos suchyOd drzewa życia odrąbała śmiele,Ni słowa klątwy nie znamy, po któremBiłby grom... Ludu — nie jesteśmy chórem!

Małość my naszą śpiewamy, swej duszyNędzę, strojoną w brzęk dzwonków i w szychy...Nikt z nas tej struny spiżowej nie ruszy,Od której drgnąłby świat i dźwignął szprychy.Nikt piorunowej nie naciągnie kuszy,Nie puści strzały w lot nagły a cichySkróś serc, iżby je przeszył i zakrwawił,I krew pokazał żywą i krwią — zbawił.

My nie spełnili twego testamentu,Nie wysłuchali twojego błagania...Od fal bijących z mrocznego odmętuMoc w nas ugasła żywa, duch się słania...Do twej nadziei myśmy sakramentuNie przystąpili o czczości, z zarania,Ale się cudzą nasyciwszy strawą,Do białej hostji dusz — stracili prawo!

Cóż więc, ty wielki prochu? W jakie żary,W skry jakie pójdziesz pod liśćmi wawrzynu,Że my relikwje brać śmiemy — bez wiary,Że wnosim ciebie do trupiego tynu

Dusz... — asyryjskiej czciciele tyary,Że śmiemy tknąć cię, coś u piersi gminuStrunę nawiązał królewskiej prostoty,W cztery nią światy błyskający, złoty!...

Jeśli ty idziesz sąd czynić nad namiOgromnym prochów-mścicieli pochodem,To my niegodni martwemi rękamiPochodni twojej nosić przed narodem!Odbierz ją! Zatknij pomiędzy grobamiRaczej, niżeli pod tchnień naszych chłodem...Księdzu Markowi zdaj ją, który strażeNa świętych szańcach ducha trzyma w Barze!

I ta jest spowiedź pieśni i kajanie,I grzech pieśniarzy i smętność i małość...Lecz jeśli słyszysz strun niemych wołanie,Jeślić nad niemi święta zdejmie żałość,Jeśli chcesz do nas — niechaj nam się stanie!Toć my z pnia tego, co i ty, są parość...Przyjdź! Padnij ziarnem siewnem, rosą z nieba!Bo głód jest duszom! Bo duszom brak chleba!

Zatargaj struny lir! Niechaj rozdźwiękną,Jak miecz, puszczony z świstem w cięć wichrzyce...Ukaż nam jasny wid, tę zjawę piękną,Coby nas w brzaski rwała przez ciemnice...A nie — to strzaskaj nas. Niech lutnie pękną,W odruzgi pójdą, w truchła i w próchnice,I niech nas ogień pożerczy spopieli,Żeśmy się Arki Ducha dotknąć śmieli!

Comentarios

Cargando comentarios…