Szkolne przygody Pimpusia Sadełko — 14

W nocy lament... Co takiego?A to Pimpuś miauczy srodze.Kawał futra brak na grzbiecie,Po psich zębach znak na nodze...

Wstaje pani Matusowa:Kataplazmy, szarpie, plastry...— Ach już nigdy — stękał Pimpuś —Nie zaczepię psiej hałastry.

Całą noc biegały koty,Ten z miseczką, ten ze świecą...Aż nad ranem ledwo PimpuśObwiązany usnął nieco.

Długie potem przyszły chwileRozmyślania i niemocy.Nieraz Pimpuś i zapłakałW swem łóżeczku siedząc w nocy.

— Ach! Cóżem ja, nieszczęśliwy,Najlepszego zrobił w świecie!Jakże teraz się rodzicomPokażę z tą łatą w grzbiecie!...

— Ach! Czekają oni ze mnieI pociechy i podpory...A ja, próżniak niegodziwy,Cóżem zrobił do tej pory?

Drogi tato! Droga mamo!Miły domku mój rodzinny!Już ja teraz się poprawięI zupełnie będę inny!

Przebacz, przebacz, drogi tato!Błogosław mi, mamo droga!Wasz jedynak teraz będziePierwszym uczniemz „Pod pieroga”.

Czy dotrzyma Pimpuś słowa,Oto ja się już nie boję!Któżby ojca, matkę drogąChciał zasmucić, dziatki moje?

Comentarios

Cargando comentarios…