Tu się droga załamała...

Tu się droga załamała,Tu się droga zawróciła,Gdzie ta brzoza stoi białaI gdzie stoi ta mogiła...Gdzie ta prochu garstka mała,Co bijącem sercem była...Tu się droga załamała,Tu się droga zawróciła.

Jeszcze szeptał liść zielony,Nagle — strząsła go wichura...Jeszcze śpiewał ptak i nagleZamilkł, martwe jeżąc pióra...Jeszcze widne było słońce,Nagle — w noc się skryło ciemną...Jeszcze cichość była polna,Nagle — świat się wstrząsł pode mną.

Żaden głos nie przemknął głuszą,Żaden cień nie przemknął drogą,A wiedziałam — posły idą,A wiedziałam już — od kogo...Żaden dreszcz nie zmarszczył toni,Żaden krzyk nie przebił nieba,A wiedziałam, że się stanie,A wiedziałam już, że trzeba.

Anioł, co przede mną stanąłW głuchej ciszy, co aż dzwoni,Ten miał wielkie, czarne skrzydłaI szeroki miecz miał w dłoni.Ani prośby, ani groźbyUsta jego nie wyrzekły,Tylko długo patrzył na mnie,Tylko z oczu łzy mu ciekły.

A wtem — ziemia się otwarłaU nóg moich w czarną jamę...Oczy moje w ogniach biegły,Na dno jamy biegły same...Na dnie jamy — martwa głowa,Najdroższa mi głowa była...............Tu się droga załamała.Tu się droga zawróciła.

Comentarios

Cargando comentarios…