Wieczny spoczynek... (Konopnicka, 1915)

Wieczny spoczynek... Ach, jest-że mogiła,Tak cicha, taka pusta i zamarła,

Którejby ruchu wieczystego siłaNie tknęła i nie otwarła?Jest-że grób, tak już zapadły i stary,By w nim potęga przyrody tworzącaToastu życia nie mogła wznieść czaryW promieniach słońca?Jest-że proch jaki, tak nędzny lub święty,Żeby go prawo powszechne minęło?I czyż na blade poglądając szczęty,Natura przerwie swe dzieło?Wieczny spoczynek... Ach, jakie złudzenieDla tych atomów, zdmuchniętych z błękituI szukających wiecznie, nieskończenieCoraz to nowych form bytu!Jakie złudzenie dla prochów rozwianych,Na które szereg odmian w grobie czyha!...Dla tych znużonych i dla tych stroskanych,Co mówią: »Mogiła cicha!«

O śmierci! tajna wspólniczko narodzin!Kiedyż ty będziesz spoczynkiem ludzkości?Która-ż z spiżowych twego przyjścia godzinObwieści pokój wieczności?Czy, gdy się ludów dopełnią nadzieje,Gdy przyszłość wszystkie sztandary zdobędzieI kiedy w blaskach słonecznych zadniejeŚwit boży wszędzie?Gdy rozgrzeszenie znajdą wszystkie winy,Gdy wszelka krzywda będzie nagrodzona,Gdy dadzą owoc łzy, walki i czynyWieków miljona?Wtedy, gdy pęknie potężne ogniwo,Co ludzkie prochy i ludzką myśl żywąChwyta i wciela w konieczne następstwaKlęsk lub zwycięstwa?Czy wtedy, gdy się wyczerpie już dzielnośćPopędów życia na całym tym globie

I gdy nicości wzejdzie nieśmiertelnośćNa wielkim planety grobie?Czy wtedy, gdy proch, co sercem był mojemI drżał wzruszeniem ducha tajemniczem,Bóg strząśnie z szat swych z wszechmocnym spokojem,Aby był niczem?Kiedy na ziemi zabraknie już kwiatów,Które mogilnym żywiły się sokiem,I kiedy glob nasz, w znużeniu głębokiem,Zagaśnie wśród drżących światów?Ach! może, gdy się w mgławicę obłocznąZmieni materja, sił wiecznych narzędzie,Może Bóg powie: »Niech smutni odpoczną!Niechaj noc będzie!«Lecz dziś, gdy zastęp walczących szermierzyGinie, by wskrzesnąć wszechruchem wśród globów,Gdzież ten, co w wieczny spoczynek uwierzyI w ciszę grobów?

Comentarios

Cargando comentarios…