Listek i Gwiazdka

Na jaworze, turkaweczekGniazdko spoczywało,A z pod gniazdka, mały listekWyglądał nieśmiało...

Nieraz patrzał, jak turkawkiLatały wysoko,Tak, że je zaledwie dojrzećMogło ludzkie oko...

Nieraz marzył w noc majową,Marzył liść ponury:»Gdybym ja też jak turkawki,»Mógł się wzbić pod chmury!

»Gdybym ja też kiedyś przecie»Zamiast chronić gniazdko,»Mógł polecieć, hen, daleko,»Popieścić się z gwiazdką!«

Burza skargi usłyszała,Dziki wiatr się zerwał,Gniazdko zniszczył, zwalił jawor,Drżący liść oderwał...

Ale nie mógł listek biednyUżyć swej swobody,Bo go zamieć prosto gnałaDo szumiącej wody...

»Będę walczył, szepnął zcicha,»Chwilkę, chwilkę jeszcze,»Może przecie w górę wzlecę,»Z gwiazdką się popieszczę!«

A wiatr nucił hymn żałobny,Jakby na pogrzebie,A liść walczył z wiatrem myślącO gwiazdce na niebie...

Ha! napróżno! Długo leciałUraganem gnany,Aż nareszcie go porwałyPieniące bałwany...

A wiatr coraz silniej świstał,I morze szalało,A liść przestał z wiatrem walczyć,Bo mu sił nie stało...

Coraz głębiej, głębiej tonął,Śród żywiołów wycia,Lecz rozstając się z tem życiem,Nie żałował życia...

Myślą pędził — gonił w przestwór,Mijał lasy, góry,I doliny, i wyżyny,Turkawki i chmury...

Myślą pieścił się z swą gwiazdką,Na gwiazdkę spozierał,I zdawało mu się tonąc,Że z szczęścia umierał...

Nagle wicher silniej zawył,Jęknęły bałwany,I listeczek marnie zginął,W falach pochowany...

Comentarios

Cargando comentarios…