Do Jana Lichnowskiego
Ba, już chocia na saniach Stasia BranickiegoNakieruj dyszlem do mnie, Jasiu mój, któregoZ radością wielką ściany me oczekawają,A tobie, co przewłóczysz, ustawicznie łająZaś to jedno dobra myśl w chłodniku panuje? 5
Takżeć się przy kominie czyście ubuduje,Gdy kufel pełny w ręku, a w nim z potrzeb grzanek,Dopiwszy go, zagrajże, mój dudaszku, w tanek.Aliści z zimy lato, aliści biesiada,Która miejsca nie patrzy, z trunkiem chodzi rada. 10
Comentarios
Cargando comentarios…