Część Pierwsza — całość
Poezye
Skan zawiera grafikę.Meteorze świetny, wolny,Kędy chyżo mkniesz?Pod twym lotem jest świat dolny,Czy ty o nim wiesz?
Gwiazdo złota! Ty wysokoBrylantami drgasz...Dziwi ci się ludzkie oko,Pyta, czy nas znasz?
Ty, promieniu słońca jasny,Igrasz wesół wciąż,A nam trudny żywot własny:Smutku gryzie wąż.
Łuk swój czepiasz, tęczo w chmurze,Pełen cudnych barw:
Z ziemi płynie głos ku górze,Głos pękniętych harf!
Ale tęcza go nie słyszy,Promień świeci w dal...I meteor pomknął w ciszy,Wśród eteru fal.
Na ten niemy brak oddźwiękuZ tych gwiazdzistych sfer,Człowiek słaby w cichym jękuPuszcza w otchłań ster.
Skan zawiera grafikę.Oto, masz — ducha nędzna osłona,Jedna połowa mego jestestwa!Gdy więc zapadnę w zimne to łono,Które ma straszne miano nicestwa,A Ty, przypomnieć pragnąc me czoło,Niegdyś ku gwiazdom pnące się dumnie,W ciężkich dziś smutków wplątane koło,W on czas robactwem toczone w trumnie,Spojrzysz na rysów zmarłych odbicie:Nie ślij w krainę śmierci westchnienia!Nie chcę, by cień mój mącił Twe życie,Cień, co wart tylko li zapomnienia...Bo gdzież mój pomnik?... jakież me dzieje?...Cóż komu po tem, żem cierpiał wiele?Ma biografia — świetne nadzieje,Plany stargane, chybione cele!
Smutne krótkiego życia koleje!Dziś jam rozbitek burzą złamany,Lecz nikt nademną łez niech nie leje,Boby wypłakał łez oceany!Większą ma boleść, niż fal bez miary,Pędzla Rembrandta rozpacz ma godna,Życie mi niosło zatrute czary,Jam je, niestety! wychylił do dna;Trwam wszakże dotąd, a choć w mem łonieWir uczuć nie zgasł, smutnej powieściZ ludźmi nie dzielę: zimne me skronie,A na nich stygmat tajemnej treści!
Skan zawiera grafikę.Serce wieszcza — to jak morze:Częste burze płużą je,Duch wzlatuje na bezdroże,Orkan huczy, dmie.
Ludziom wówczas widne męty,Rozszalałych uczuć wir...Po cóż pytać, czem duch tknięty?Zkąd boleści kir?...
Lecz gdy rozum sięgnie berła,Gdy ucichnie serca głąb,W niem nie jedna drzemie perła,Tylko głębiej zstąp!...
Skan zawiera grafikę.Poeta pytał, stojąc przy tancerce,Co lepiej: czyli w strupieszałem łonieW proch rozsypane, zeschłe więzić serce,A tak mieć zimne, jak z granitu skronie?...Czy może — w sercu gadów pieścić roje?Na głowie ostre nieść cierniowe wieńce?A choć pioruny sieką, palą znoje,Tam iść, gdzie idą prawdy oblubieńce?...I gdy dokoła lotne krążą pary,Z uśmiechem cudnym jej szepnęły usta:„Zapewne, panie, źle jest, gdy mąż stary,Lecz gorzej młody, kiedy kieszeń pusta“.
Skan zawiera grafikę.Był czas!... ja w młodych rówienników gronieSrebrzystym dźwięczę śmiechem — bez trosk i bez winy,Gra mi radością serce, lice płonie...A na uboczu zegar wydzwania godziny.
Wtem sfinks ponury rzucił mi pytaniaZagadki tajnej życia... i młode me czołoZ żarem szukało słowa rozwiązania...A zegar wciąż złowieszcze zataczał swe koło.
Zgrozo! rozpaczy! Czemu milczą głosyNadziei? wiary?... Niebios ściemniały przeźrocza!...Duch mój ożywczej pragnął w on czas rosy...A zegar — jak szyderca — urągał z ubocza.
Dziś mię nie cieszy radość, ból nie boli;Wygasło w popiół serce po zwątpień pożarze;
Myśli gdzieś pierzchły!... Dziś w tak smutnej doli„Memento mori!“ widzę na życia zegarze.
Jednak — nim czasu wąż me koło ściśnie,Nim w proch rozpadnie ciała śmiertelna powłoka,Bodaj mi jedna rzewna łza wytryśnie!Na chwilę bodaj! zmięknie duszy mej opoka...
Wszak za dotknięciem Mojżeszowej laskiKamienie — ongi łkając — wybuchnęły łzami...Czemuż dziś braknie żywej niebios łaski?...Czyż głazy ludźmi, ludzie stali się głazami?...
Skan zawiera grafikę.Niech zagra dzisiaj pobudki głos!Precz smutków sępne poczwary!Niech iskrzy oko! powiewa włos!Zaszumcie życia sztandary!...
Lecz dzieci wabi motyli rój,Złocony, barwny, skrzydlaty,Za nimi gonią, choć pali znój,Choć depcą kwiecia szkarłaty...Młodzieniec również, gdy przed nim światW barw pysznych stanie koronie,Chcąc ideału pochwycić kwiat,W słoneczne pędzi ustronie...I róż girlandą oplata skroń,Nadzieją błyszczą mu oczy...I złotem wiosłem uderza w tońKryształem lśniących przezroczy.
Już młodzian blizkim edenu był,Czyhała skała podwodna:Gdy cudnie marzył, tęczowo śnił,Jak kamień poszła łódź do dna!
Nie wszystkich srogi spotyka los:Młodzieńce mienią się w męże!Ci zdolni przetrwać nie jeden ciosI zahartować oręże.Ideał-motyl niech nęci młódź!Lecz inne mężów zadanie:Drewnianem wiosłem drewnianą łódźW przyszłości suńmy przystanie!A jeśli w bezmiar niebieskich sferWzrok wzniesiem z dolnej ziemicy,To tylko po to, by życia sterZacisnąć mocniej w prawicy!Gdy drogi nasze zgmatwane tak,Chmur groźnych pełno na niebie:Raz bądźmy lotni, jak chyży ptak,Jak żółw powolni w potrzebie!Tam gdzie przesądów odwiecznych rakMózg ludziom toczy i serce,Tam gdzie oświaty dotkliwy brak,Z nauką, życie w rozterce:
Myśl niechaj nasza — jak stali raz,Krzeszący iskry z krzemieni,Uderzy z mocą w nieuctwa głazI wznieci tysiąc promieni!Tam zaś — gdzie duszy złamanej jęk,Gdzie zgrzyt rozpacznej boleści,Głos nasz niech zagrzmi w pociechy dźwiękI pomoc bratnią obwieści!...A gdy tych czynów spełnimy hart,Nas nie zawiodą nadzieje,Że przysporzymy historyi kart,Zdobiących przyszłe jej dzieje.
Więc niechaj każdy, kto duchem mąż,Kto życie myślą, pogłębia,Tak chytrym będzie, jak chytry wąż,Lecz serce niech ma gołębia!
Skan zawiera grafikę.Kiedym w młodości kwietnym porankuZ polnej powracał wycieczki,Tobie samotnej w wiejskim krużgankuNiosłem pól krasne kwiateczki.Kiedy w młodości orlim polocieZ górnej spuszczałem się jazdy,Śmiało skradzione w niebios namiocieJasnem przynosił Ci gwiazdy.Brałaś i gwiazdy, brałaś i kwiaty,Cudnym zdobiłaś mię wiankiem;Strojąc mię w tęcze, złote z gwiazd szaty,Sławy mię śniłaś kochankiem.
Kiedy w późniejszym wieku żałobyŚwietne się zćmiły widziadła,Na me mogiły, marzeń mych grobySmętna szłaś, drżąca, wybladła.
Kiedym w rozpaczy nurzał się toni,Światu złorzeczył i sobie,To za dotknięciem miękkiej Twej dłoniJam się ukajał w żałobie.I jak przed słońca złotym promieniemGrzmotne pierzchają pioruny,W słodycz mieniłaś rzewnem spójrzeniemGorzkie życiowe piołuny.
A tak czy świat mi jaśniał uśmiechem,Czylim w noc tonął bezdenną,Niebios błękitnych byłaś mi echen,Słupem Mojżesza przedemną!Kiedy w rozgwarnem miasta mrowiskuDłonie się nasze spotkały,Zbiegły się dusze w jednym uścisku,Jak dwie siostrzyce witały.Toż dziś nam ślubne ścielą kobierce,Zabrzmi nam: „Veni“ radośnie,Odtąd myśl z myślą, z sercem się serceW zgodną harmonią nam zrośnie...
I Ty mi będziesz wiarą, nadzieją,Mym opiekuńczym aniołem,Będziesz nowego życia koleją,Mego zapału sokołem!
Będziesz mi gwiazdą, cudem, błękitem,Skrą brylantową, wawrzynem,Uczuć mych perłą, myśli zenitem,Duszy mej hartem i czynem!...
„Skan zawiera grafikę.Piekielne czasy — proszę jegomości!Człowiek niepewien drży o swoje kości:Bezwyznaniowość szerzy się — i kwita!Na uniwersytet chodzi kobiéta;Słyszę — w Warszawie nie jedna spódnicaOdczyty miewa. Pilnie mnogolicaJej bredni słucha publika zebranaNiby mądrego kazania plebana.A ponoć nawet... aż przeszły mię ciarki!Piszą recepty kobiety lekarki...Kazi się, kazi typ polskiej matrony!Boga jednego prosić nam obrony,By zbawić raczył domowe ognisko,Bo się zamieni wraz w pogorzelisko:Tylko nie widać — jak gwiazda ognistaWkrótce obwieści czasy Antychrysta.Proroctw fałszywych dzisiaj — co nie miara.Moralność upada, rodzina, wiara...
Boga, bo księży dzisiaj nikt nie słucha.W Imię Ojca, Syna, świętego Ducha!“W zapale wielkim mową swą przejętyDo ziemianina mówił ksiądz Wincenty.„Oj! prawda, prawda“... rzecze dziedzic Starki —„Mnożą się, mnożą młode niedowiarkiI podkopują świetny gmach przeszłości,Gdzie spoczywają ojców sławnych kości,Ojców, co w piersiach wielkie mieli dusze...Więc się należą nam jubileusze!Gdzie tam! posłuchaj! gryzipiórek ladaCo o ziemiaństwie, co o herbach gada!Niech weźmie ksiądz do rąk nasze gazety,Te!... postępowe — niestety niestety!Jakich tam oszczerstw, jakich obelg niema!Zaś sam redaktor krzyczy: anatema!Za to, że szlachcic — przeszłości odźwierny —Przy ziemi stoi, niby brytan wierny...I doradzają mądrze dziennikarze,Byśmy opuścili stare ołtarze,Gdyż błysła dzisiaj nowa niby eraDarwina z małpami, Comte’a, Spencera...Do nas, co Turkom ścinaliśmy głowy,Kosmopolityzmu szpetnemi słowy
Przemawiają. Ha! pozytywizm... zdrada!...Księże waszmości, patryotyzm upada!“...
Fabrykant gruby ozwie się z kolei(Dziad jego do Polski przybył znad Sprei):„Choć widzę ja prawdy złociste ziarnaW tem, coście rzekli; chociaż to rzecz marna,A ja nie wszczynam wcale żadnej sprzeczki,Lecz inkwizycyi paliły się świeczki!I nie bez winy feodałów rzesza,Co gwałtem przeszłość obumarłą wskrzesza,Gdy magnat srogi rozbijał się dumnie,A chłopek głodny znalazł spokój w trumnie.Więc dajcież pokój przeszłości! Zagasła!Dziś inne czasy, i brzmią inne hasła!Dziś tolerancya, równość wobec prawa!Stanu to trzeciego, nasza to sprawa.Czem zaś dla świata całego tiers état,Bardzo wymownie głosił to Gambetta...Po cóż się dzieją rzeczy bezprzykładne?Po cóż Lassalów nauki szkaradneNieuprawnione budzą w masach żądze?Każdy bez pracy chce mieć dziś pieniądze.Po cóż tam jakaś państwowa ustawaW pracy obronie! Ona w drodze stawa
Układom wolnych współobywateli:Wyśpi się każdy, jak sobie pościeli.Wy nie wierzycie, ja w Darwina wierzę,O byt człek walczy, jak i każde zwierzę.Wszak nie widziano tak skromnego wilka,Coby owieczek nie uprzątnął kilka,Bo postęp leży w wolnej konkurencyi,Gdy ją powstrzymasz, zginie świat w odmęcie;Więc po co stawiać sprawę ostro, kantem?Toż Bismark błądzi, jak-em fabrykantem,Gdy w niebezpieczne wchodzi dziś sojuszeZ bestyą stugłową, co gdy się rozjuszy,Świat padnie, runie z nim cywilizacya...Księże waszmości! czy nie moja racya?“...
Skan zawiera grafikę.Tyś odszedł, Duchu jasny, w wieczności krainy;Lecz polskie nie zapomni Cię już pokolenie,Bo swą głową przerosłeś piramid wyżyny,Bo z Twych piersi trysnęły niewyschłe strumienie.
W potoku natchnień Twoich, z kryształu krynicyPić będą życia zdroje jak najdalsze czasy,Boś Ty, pracownik szczery w narodu winnicy,Niewyczerpanych skarbów zgromadził zapasy!
Twej siejby ziarna plenne na grunt polski padły,Tys karmił chlebem ducha pokoleń trzech rody,Tyś wskrzesił dziejów obraz w mogiłę zapadły,I czyny Twoje wrogie uznały narody!
Tam — kędy ducha Twego wiodła Cię potrzeba,Jak Ahaswerus drugi, Tyś szedł bez wytchnienia.
Jak Atlas — na swych barkach pół polskiego niebaDźwigając, w znoju pracy Tyś nie szukał cienia.
Ruch myśli, uczuć Twoich, wyobraźni drgnienia,Jak fale Oceanu, spoczynku nie miały;Na szczeblach Jakóbowych, Tyś nie znał zmęczenia,Geniuszu sługa, grzmiącej Tyś nie pragnął chwały;
Do stóp Twych sama przyszła w Wawelowym grodzie.Tam — skroń Twą siwą zdobiąc w nieśmiertelny wianek,Do ludu rzekła: „Czołem! bo On jest w narodzieNajwiększy rycerz ducha i pracy kochanek“.
„Skan zawiera grafikę.Chleba i igrzysk!“ wyjąc czerń się toczy.Wycie usłyszeć raczył Cezar głuchy:Z łoża rozpusty ciska w plebs okruchyI cyrk szkarłatem krwi niewinnej broczy.
Rzym pierzchł!... Krzyż wzniósł się na dziejowej roli...Ludy modlitwę ślą, do Pana nieba,A choć przebaczeń żebrzą w niej i chleba,Pała stos Husa i Sawonaroli!
Setki lat błysły — jak mrugnięcie powiek!Krwawe sztandary wioną Robespierra:Oto przed nami wszechbraterstwa era!Bo na człowieka srogi powstał człowiek.
Dzisiaj!... Germanów rzeka, pychą zdjęta,W ciasnem korycie pieni się i wzdyma,
I mąż żelazny w dłoni twardej trzymaKute na Franków i na Słowian pęta.
„Chleba i igrzysk!“ w uczuć dzikich szaleDotąd wołamy — bratniej krwi nie syci...Kiedyż historya nami się poszczyci?We łzach dziś szepce: „ludzie czy szakale?“...
Skan zawiera grafikę.Tego nie pożrą powszedniości tonieI nie wygasną temu żary wieszcze,Kogo zapału przenikają dreszcze,Komu wybucha nieraz ogień w łonie,
Kogo duch wznosi, łzą zapływa oko,Kogo od ziemi skrzydła rwą łabędzie,Za skończoności niosąc go krawędzieI mknąc w bezmiary, chyżo mknąc, wysoko.
Jednak w tej sferze długo nie zagości;Ziemia zawistna ciągnie go do siebieI macierzyństwa swego prawa rości:
Mija więc wzlotów jedna chwilka marna,Spada w dół człowiek, lecz poziomej glebieZ niebios przynosi urodzajne ziarna.
Skan zawiera grafikę.Gdy anioł śmierci skrzydłem mię otoczy,Na czole bladem swe położy piętno:Ustanie wówczas życia mego tętno,Świat czarów ziemskich nagle się pomroczy,
Dźwięk w uszach zamrze, spadnie mgła na oczy,Nie zagra serce burzą walk nainiętną,Myśl się nie zbłąka pokusą ponętną...I w grób ponury ciało me się stoczy.
Kres ciała taki!... Kędy duch podąży?...Czy wstąpi w wieczną krainę błogości,Zmieniony w postać jasnego anioła?
Czy też na wieki wieków się pogrążyW przedstworzeniowej chaosu nicości,Gdzie mrok i zimno panują dokoła?...
Skan zawiera grafikę.Kiedy uchodził z jarzma FaraonaLud Izraelski i dom Jakóbowy,Strwożone morze rozwarło wód łona,Jordanu rzeka uciekła w parowy.Wysokie góry, jako te barany,Pagórki — jako jagnięta skakały...Cóż się wam stało, wy — morskie bałwany,Jordanu rzeko, żeście uciekały?Wam się co stało, gór olbrzymy wieczne,Pagórki, żeście w owce się zmieniłyI opuściły miejsca swe stateczne?...Na wolę wyższej, wszechpotężnej siłyZadrżała ziemia przed Pana obliczem,Bo on w jeziora mieni skał opokiI krzemień źródłem zamienia dziewiczem,A z głazów twardych leje wód potoki.
Skan zawiera grafikę.W niewoli ciężkiej Babilonu,Łzy gorzkie lejąc strumieniami,Myśmy siadali nad rzekami —Zwróceni duchem w kraj Syonu.A kiedy gorzkie łzy padałyDo słodkich rzek, to rzek tych fale,Jak gdyby kojąc nasze żale,Lez gorycz w sobie rozpuszczały...Płaczące wierzby nad brzegami,W swym smutku będąc nam pokrewne,Śpiewały z cicha pieśni rzewneI użalały się nad nami.My zaś im harfy swe oddali,W niewoli bowiem ciał i duchaPieśń nie popieści mile ucha:Tożeśmy śpiewać zaprzestali
I zawiesili pieśń radości.Lecz ci, co nas wywiedli z domu,Co nas zakuli w pęta sromu,Żądali od nas wesołościI rzekli: Piejcie nam pieśń ową,Z Syońskich pierwszą nad pieśniami!“Odpowiedzieliśmy ze łzami:„Jakoż nam śpiewać pieśni słowoJęczącym dzisiaj w obcej ziemi?...Niechaj zapomni sama siebiePrawica moja, jeśli ciebieZapomnę — o, Jeruzalemie!Niech język zrośnie z podniebieniem,I usta moje zaniemieją!Oślepłe oczy niech krew leją,Niech życie będzie utrapieniem!...O, grodzie mój Jeruzalemu,Niechaj nie zazna snu me łoże,Jeśli cię kiedy nie przełożęNad skarb najdroższy sercu memu!...Jeruzalemski dzień, Ty — Panie,Przypomnij, gdy EdomitowieWołali w przekleństw groźnych mowie:„Rozburzcie Syon! niech nie wstanie!“...I ty, dziś dumny Babilonie,
Ty również będziesz spustoszony!I będzie ten błogosławiony,Kto śmierć zasieje w twojem łonieI kto ci odda twe nagrodyZa to, coś nam uczynił złego;Kto wieniec zerwie z czoła twegoI w rozpacz zmieni twoje gody;Kto ciśnie dziatki twe o skały,Twe mury w proch i gruz rozsypie;Kto pląsać będzie na twej stypieI drwić z minionej twojej chwały“.
Skan zawiera grafikę.Są dusze, jak strumienie — wartkie i ruchliwe,Cień bólu, kwiat radości płynie po ich wierzchu,Co było w dnia poranku, nie pomną o zmierzchu,Więc są te dusze szczęśliwe.
Są inne — jako studnie! Szczęścia blaski rzęsne,Mrok nieszczęść chłoną dusze takie do dna;Niż blaski częstszą ciemność życia chłodna,Więc są te dusze nieszczęsne.
Skan zawiera grafikę.Stoi jabłoń kwieciem strojna,Bogata w zawiązki:Będzie jabłek z niej moc hojna,Okryją gałązki.Nagle wicher zadął srodze,Ujrzał jabłoń z kwieciem...„Po co stoisz mi na drodze?“Wpadł i sypnął śmieciemRóżowawo-białem, czystem,Pełnem świeżej woni,I poleciał w dal ze świstemKu innej ustroni.A nieszczęsna jabłoń z szatyZostała odarta,Los jej wróżył plon bogaty...Nic wróżba nie warta!Lecz czekajcie, patrzcie przecie,Patrzcie się z uwagą!
Ocalało trochę kwiecie,Nie jest całkiem nago!Zwolna kwiat się w owoc mieni,Jest już jabłek nieco,To się bieli, to rumieni,Tamte złotem świecą.Jutro właśnie przyjdzie poraZerwać owoc z drzewa...Lecz go zbiła do wieczoraGradowa ulewa.
Jednak jabłoń w nowem lecieKwiaty znowu zrodzi...Och! inaczej w ludzkim świecie,Gdy zły los w nas godzi.Trudno wydać kwiat wspaniałyNowych czuć i cnoty,Wcielić nowe ideałyW czynów owoc złoty.Chrońmy tedy żar młodzieńczyW tej ziemskiej podróży,Czy nas życie cierniem wieńczy,Czy piorunem burzy!
Skan zawiera grafikę.Człowiek jest jako strzała puszczona z cięciwy,Zkąd? dokąd dąży? — nie wie i nie zgadnie,A nim się spójrzy, jako strzała padnie,I na zawsze pożegna życia tego niwy.
Jest łucznik, co wypuszcza z łuku strzałę celną,Lecącą, czas krótki w nadanym kierunku:Czyż człowiek, który duszę ma mieć nieśmiertelną,Jest dziełem prostego, ślepego trafunku?
Skan zawiera grafikę.Ziemio rusałek, czarów, piękna Ukraino!Czemu, gdy w krasę wdzięcznie stroją cię niebiosa,Szumem posępnym niw twych szumisz złotokłosa?Czemu ruczaje twoje szmerem żalu płyną?
Czemu wierzbina smętnie zwiesza swe ramiona?Gdy przyrodzenie pieści twoich pól makaty:Wietrzyk melodyą tkliwą skarży się, skrzydlaty —I ty yo tęsknie słuchasz, łzawa, zakwefiona.
Czemu?... Mogiły wiedzą: w łonie ich tajemnemBladej przeszłości strzegą popłoszone duchy;Łańcuch tam nieraz brzęknie, ozwie sie jęk głuchy,
Oręż o tarczę zgrzytnie... Potem znów w podziemnemCicho ustroniu... Ale w żywych długo jeszcze,Echa zamarłe budzą niespokojne dreszcze.
Skan zawiera grafikę.Przyrodo boska! wdzięki twego licaJużem ukochał od dziecka kołyskiI kiedy nawet grobu będę blizki,Niechaj mię czar twój potężny zachwyca!
Poezyo cudna! tyś pierwszej siostrzyca,Jam umiłował z dawna twe uściski,Twych cieniów mroki i słońc twoich błyski,Gwiazda twa również niechaj mi przyświéca!
Ku wam się wznosi dziś mój duch ubogi,Westalki czyste! w świątyń waszych progi,Jako Dantego wiodła Beatrycze,
Wiedźcie mię społem i odsłońcie znicze,Opromieniajcie życia mego drogiI źródło natchnień dajcie tajemnicze!
Skan zawiera grafikę.W kraju, gdzie niegdyś broili pohańce,Gdzie Taszłyk niesie wody do Taśminy,Ze szczytu blizkiej mogilnej wyżynySpoglądam nieraz za dalekie krańce.
Wkoło mnie mogił zadumanych szańce,Wiatr śpiewa dawnych bohaterów czyny,Wstaje przedemną przeszłość UkrainyI krwawe ludów wojowniczych tańce.
Wtem dzwon się budzi na cerkiewnej wieżyI myśl ku życiu obecnemu zwraca:Widzę lud krzepki, dziwnie urodziwy,
Nie zrywający z naturą przymierzy,I wioskę cichą, którą pług zbogaca,Szumiące łany, chlebodajne niwy.
Skan zawiera grafikę.Lubię w hamaku leżeć zawieszonyPod baldachimem dwu lip gałęzistych,Od grotów słońca skwarnego ognistychW namiocie z liści doznawać ochrony.
W konarach brzęczy rój pszczół niestrudzony,Pijący krople aromatów czystych,A tam! w błękitach, na tle przepaścistychNiebios wędrują chmurek legiony.
W on czas mej duszy łagodnieją znojeI milkną serca mego niepokoje,Pod czołem wstają marzeń cichych roje.
I przepływają jedne za drugiemi,Jak gwiazdy nocne, lecące ku ziemi,Wabiące oczy blaskami złotemi.
Skan zawiera grafikę.Słońce u schyłku... Upadł deszcz niewielki...Zawisła czysta, kryształowa rosaNa łanach pełnych obfitego kłosaPszenicy bujnej, kraju żywicielki.
W kędziorach owsa — brylantów kropelki...Skowronek szybciej pomyka w niebiosa,Rozbrzmiewa piosnka jego srebrnogłosa,I kwiatek polny ucieszył się wszelki.
Bydełko — chciwe oświeżonej trawki —Skubie ją raźniej; zaś tam, kędy skrawkiLasu widnieją, piękna klacz się pasa,
A źrebię wesołe wkoło niej hasa,I żwawiej śpieszą, parobki i dziewkiSkończyć robotę, a rozpocząć śpiewki.
Skan zawiera grafikę.Wyście mnie miłe, ukraińskie pola!Miłe bezbrzeżne wasze widnokregi,Szerokich łanów różnobarwne wstęgi,I tchnienie miękkie, lub groźna swawola
Wiatrów — lecących z królestwa Eola!...Miłym mi lud wasz i piękny, i tęgi,I ludu tego spocone siermiegi,I jego cicha, pokojowa rola,
Jego chrześciańsko-pogańskie obrzędy,Jego zwyczaje i jego legendy,I umysł dziecka, a siła olbrzyma,
I ta wytrwałość, co słońca czekając,Ani się skarżąc, ani narzekając,Wiernie się piędzi ziemi świętej trzyma!...
Skan zawiera grafikę.Spokojnie wód swych toczy Taszłyk zdroje,Czasem kamieni staje mu zawada,Więc głośniej dźwięczy jego fal kaskada...Oczeret słucha, z nim białe powoje,
Co go oplotły w przyjacielskie zwoje.Chwilami rybka wyskakuje rada,Na brzozę wilga lotem chyżym spada,Ozdobna w piórek jasnozłote stroje.
Przy brzegu jednym stoją tam jabłonie,Lasek na wzgórzu jest po drugiej stronie,A na nim cieniów nęcących kotary;
Zaś w szmaragdowej, świeżej młodzi gronieDąb rozłożysty — zwieszając konary —Młódź błogosławi — patryarcha stary...
Skan zawiera grafikę.Są nad Taszłykiem szarej skały głazy,Mchów je brunatnych kraszą aksamity,Wkoło nich dziewann szczerozłote kityI bladoróżowe wkoło nich ślazy.
U stóp ich fale szepcą swe wyrazyZagadek pełne, a niebios błękityI wierzb nadbrzeżnych sturamienne szczytyW tych falach kąpią własne swe obrazy.
Tam wierzby jednej wystaje rosocha,A nad nią leci błękitna krasocha...Tam kulik brodzi i gwiżdże na błocie.
I zimorodek szafirowopióryNad strugą mignie w swym bystrym przelocie...Zawiśnie sokół wysoko u góry.
Skan zawiera grafikę.Słońca letniego robota codziennaI matki ziemi życiodajna pracaZ dniem każdym bardziej pszenice wyzłaca:Da owoc niwa ziarnem zdrowem plenna.
Dziś jeszcze kłosów kłania się las gesty,Tu kąkol błyska, ówdzie krasne maki,Siekierki modre, miodowe bodiaki,Śpiew ptasząt słychać i owadów chrzęsty.
Lecz wkrótce inne zabrzmi w polach życie,Zabrzęczą kosy i zadzwonią sierpy,Nagrodzi ziemia rolnika sowicie.
I da plon wszystkim: i wieśniaczej świcieI tym, co stoją na społeczeństw szczycie,Bo ziemia matka nie zna, co pasierby.
Skan zawiera grafikę.Tu oka mego nie powstrzyma tama,Tu wzrok mój bieży od końca do końca!Promienna blaskiem złocistego słońcaPrzedemną legła kraju panorama!
Miejscowość bliższą dwu rzek ściska rama,Wieś u ich zbiegu spokojem dysząca,Cerkiewka kształtna, krzyżami świecąca,Dom stary dworu, dworu biała brama.
Dalej pól bezmiar... mogił usypiska...I cisza!... Jednak... co to?... Ziemi drżenie?...Czyli z katakumb wstają: Scytów cienie?...
Czart harce czyni, lub wiedźmy igrzyska?...Nie!... wąż ognisty sunie z legowiskaI sycząc, hucząc — kłęby dymu ciska!...
Skan zawiera grafikę.Ludu wieśniaczy! W każdej życia dobieNie znaj, co niebios zagniewanych kary,Czem dziatek boleść — jęczących w chorobie,Czem są powodzie i czem są pożary!
W pracy, w igraszkach, w życiu i przy grobieBądź pełen ciszy, nadziei i wiary!Niech ku słomianej twej strzechy ozdobiePod nią nie tleją nienawiści żary!
Niech w duszy świeci wieczny blask pogody,Niechaj ci obce będą zwątpień prądy,Serca gorycze, umysłu przesądy!
Niechaj się duch twój uszlachetnia młody!...I bądź ty, jako rudonośna żyła,z której się czerpie społeczeństwa siła!
Skan zawiera grafikę.W lasku zielonym po co — chyląc czoła —Szumicie, drzewa?... Sejm to? Czy narada?Bo jedno pyta, drugie odpowiada,A dąb — jak prezes — do porządku woła.
Próżno! szum rośnie, szerzy się dokoła...Drzewa! czy na was spaść ma jaka biada?Czy was opuszcza luba wam dryada,Więc się smucicie?... Któż-to pojąć zdoła?...
Lecz ja chcę pojąć... Już nakłaniam ucha!Już szumy wasze lecą mi do duchaI rozbudzają w nim czarowne tony —
Waszym podobne!... Wtedy ludzkiej gwaryZapominając, czuję — pełen wiary,Że z wami bratnio jestem spokrewniony.
Skan zawiera grafikę.Przyszła — odziana w szaty przezroczyste,I napełniła powietrze świeżością,I otoczyła świat tajemniczością,I rozpuściła włosy swe srebrzyste.
I odsłoniła lice uroczyste,Gwiazd brylantowych świecące jasnością,I piersi — tchnące aniołów cichością,W głębiach eteru skąpane i czyste.
Dziwnie urocza! W bogiń majestacie,W księżycowego blasku dyademacie,Rzuca na ziemię cienie fantastyczne.
Wyrastające w olbrzymów postacie,Leje na ziemię fale balsamiczneI wywołuje czary poetyczne.
Skan zawiera grafikę.Już morzem złota faluje pszenica,Okryte pola rzeszami mnogiemi,Zaległa wioska obszary swej ziemiWyszedł dziad, baba, wyszła mołodyca
Tu kosarz kosi, w ślad za nim niewiastaKłos w snopy wiąże, tam młoda żniwiarkaTnie sierpem ostrym. Kipi praca szparka:Jeden za drugim półkopek wyrasta.
A z góry słońce skwarzy i dopieka,A z czół żniwiarzom płynie potu rzeka,A jeszcze długo czekać do wieczora.
A tu dziecina w kołyseczce chora...Nie dziw, że nieraz ze spieczonej wargiGłos jęknie cichy wyrzutu i skargi.
Skan zawiera grafikę.Lecę, a lecę nie na skrzydłach ptaka,Chyżej od łodzi na prądach topieli,Od wichronogiej rozpędu gazeli,Szybciej, niż polot Arabii rumaka.
A ze mną łoskot, szum i wrzawa taka,Jakbyście łańcuch z bram piekielnych zdjęliI odgłos kuźni dyabelskich słyszeliI wrzask męczonej duszy nieboraka.
Lecę — niesiony siłą niewidomą,Siłą — nad siły zwyczajne ruchomą...A kiedy nagle las mi staje murem,
Pędzę weń strzałą. Gdy z okiem ponuremZdradliwie przepaść czeluścista czeka,Na most wlatuję, a przepaść ucieka.
Skan zawiera grafikę.Pod ścianą lasu w słońcu purpurowąSamotny krzyż wzniósł w górę swe ramiona...Postać Chrystusa na nim zawieszonaZ głową — wieńczoną koroną cierniową.
Na ustach Zbawcy przebaczenia słowo,Wzrok swój kieruje, kędy niebios strona,Rozpostarł ręce — jakoby do łonaŚwiat chciał przygarnąć, natchnąć siłą nową.
Ten las, szumiący uroczyste hymny,Ten krzyż, nad którym czasu płynie fala,Ten Bóg, wiszący na sromotę świata:
Serce przechodnia i duch jego zimnyNapełnia ciszą, od ziemi oddala,Z wiecznością łączy, z niebiosami brata.
Skan zawiera grafikę.Gdzieżeście słońca łaski i pieszczoty?Powietrze jasne? czyste aromaty?Malachitowe gdzieście drzew ornaty?Gdzie urok nocy letnich, dni blask złoty?
Gdzieżeście chmurek fantastycznych roty?Gdzie błękit niebios — w setki barw bogaty,Jak toń głęboki? Gdzie są polne kwiaty?Kędy ptak śpiewny poniósł szybkie loty?
Nie masz już lata! Z deszczem i z tumanem,Z posępnem niebem, nizkiem, ołowianem,Z wieczorem wczesnym, ze spóźnionem ranem
Zawładła ziemią szara, nudna jesień,Zniszczyła wdzięk pól, sadów i zalesieńI nam odjęła popęd do uniesień.
Skan zawiera grafikę.Zgniewana jesień narzekaniem ludzi,Raz jeszcze daje pogodniejszy dzionekI — patrząc słońcem z po za chmur osłonek —Cieplejszą dłonią świat do życia budzi;
Choć jej łaskami nikt się zbyt nie łudzi,Choć już odleciał śpiewak pól — skowronek,Choć mrozów pierwszych bielił się już szronek,Niepróżno lice uśmiechami trudzi,
Bo ucieszony z fal słonecznych blaskuNa przyźbie chaty grzeje się dziad stary,Wnuczęta przy nim bawią się na piasku;
Świergocąc — wróbli ulatują chmary,A pośmieciuszki dzwonią im do pary,I sroczka skrzecze w niedalekim lasku.
Skan zawiera grafikę.Klasycznie piękna, jak alabastr biała,Zasiadła zima w sopleńców koronieNa wyrzeźbionym z brył lodowych tronie:Pokornie słucha ją przyroda cała.
Gdy chce, atomów błyszczy gra wspaniała,W powietrzu każdy jako brylant plonie;Gdy chce, w srebrzystym lasy stają szronie;Gdy chce, powolnie sunie chmur nawała,
Edredonowe niosąc z sobą puchy;Gdy chce, wypuszcza na świat zawieruchy;Gdy chce, przy słońcu stawia w ogniach słupy,
Lub na szkle okien kładnie arabeski...Ale jest głuchą na sieroce łezkiI nieraz z ludzi zdziera hojne łupy.
Skan zawiera grafikę.Z chłopięciem chodzi od wioski do wioski,Z torbą przez plecy, a z lirą, u boku...I dni i noce toną dlań we mroku,Na czole wyraz ma zastygłej troski.
Przy dźwiękach liry śpiewa, pieśni głoskiO Bogu, prawdzie, o śmierci wyroku,A lud go widząc w ślepoty uroku,„Człek Boży!“ mówi — „nad nim — palec Boski“.
„Człek Boży!“ mówi i w sercu się waży,I przypomina, czem jest niebu dłużny,I lirnikowi udziela jałmużny,
I łza zabłyśnie na niewieściej twarzy...Tak w ludzie prostym, co zna chleb powszedni,Ślepiec blask wznieci i w duszy rozedni.
Skan zawiera grafikę.Z dalekich krain mroźnego ArktykuNa nasze ciche spadła zamieć łany,To jako olbrzym zatacza się pjany,To leci groźnie w atakowym szyku
I — brzmiąc pobudką, bojową, okrzykuNa ukraińskie wzlatuje kurhany,A uderzając w ich odwieczne ściany,Wybucha głosem niedźwiedziego ryku.
Śnieg miecie! Ze dnia czyni noc białawą,W której nie przejrzą, wilcze nawet ślepie...Świat napełniając chaotyczną wrzawą,
Sama wszechwładnie szaleje po stepie;Od niej zwierz dziki kryje się w wertepie,W gęstwinie leśnej, lub podziemnym sklepie.
„Skan zawiera grafikę.Chrystus zmartwychwstał!“... „Zmartwychwstał zaiste!“Dźwiękami słów tych szumi wieś radosnaNiesie je rzeka, z niemi idzie wiosna...Tak — co czasowe i co wiekuiste:
Bóg, lud, przyroda w sprzymierzenie czysteŁączą się dzisiaj... Chwila tak miłosna!Niech jej nie zmąci żadna myśl zazdrosnaTy jej błogosław, dobry Jezu Chryste!
Dziś się odzywa miła pieśń wiośnianekDziś lud się wita — przodków swych zwyczajemPocałowaniem i kraszonem jajem,
Więc mu błogosław, Chryste urodzajem,A gdy nasycisz chlebem nasz zaścianek,Racz mu dać słońca duchowego ranek!
Skan zawiera grafikę.Dzwon się rozlega z cerkwi nieustanny,Przez wsie, przez pola i rzekami płynie,I o wesołej niesie wieść nowinieI brzmi rozgłośnie hasłami hosanny.
Na blizkiej cerkwi igrają równinieDziewczęta — rade świątecznej przyczynieA gry ich proste, a śmiech nienaganny:We wstęgach maku barw i barw dziewanny,
Hoże, z wiankami kwietnemi nad czołem,Dzierżąc dłoń w dłoni, same jak wiosenki,Śpiewając wiośnie chóralne piosenki,
Powolnie krążą wirującem kołem,Łańcuchem biegną i z rumianą twarzą,Wdzięki młodości i zdrowia kojarzą.
Skan zawiera grafikę.Zmartwychpowstałeś, dziś o Chryste Panie!Niech więc za Twoim wzorem i przewodemPo nad ludzkości potępionym rodemWszelka zdeptana prawda zmartwychwstanie
Zamieni w radość wdów i sierot łkanie!Niech zbrodnie przejdą, pójdą cnoty przodem!Nad wioską skromna, nad wspaniałym grodemNiech spodziewanych błyśnie zórz świtanie!
Niech myśl, co w ducha pustyni marnieje,Dziś się ożywi i w czynach odrodzi!Niech się uzdrowi każde serce chore
I w resztę chorych balsam miękki leje,A nienawistne, które w brać swą godzi,Niechaj miłością bliźniego zagore!...
Skan zawiera grafikę.I znów w uroków najświeższych rozkwiciePrzybyłaś ziemskie nawiedzić przestwory,Masz pod stopami szmaragdów kolory,A z czoła sypiesz blaskami obficie;
Żyjącym tworom czynisz milszem życie,Z niebytu nowe w byt wprowadazaszwprowadzasz twory,Po ziołach rosy rozrzucasz bisioryI zarumieniasz wschód niebios o świcie.
Gody weselne święcisz dziś z przyrodą,I w zaślubionej stroju stajesz w sadach,Na kryształowych wieszasz się kaskadach,
Woń kwiatom dajesz, krasisz je urodą,I patrząc wkoło z dziecinną pogodą,Jesteś, jak byłaś, wiecznie piękną, młodą.
Skan zawiera grafikę.Gdy w one czasy był mi nowyMłodości świeżej wrażeń świat,Wejrzenia dziewic, szum dąbrowy,Słowika głos i każdy kwiat;Gdy uczuć szczytnych los podniosły,Wolności, sławy dźwięczny śpiewWysoko serce moje niosły,I falowała w żyłach krew:Zły jakiś genjusz potajemnie,Rzucając w duszę chmurny cień,Zdradliwie zaczął mącić we mnieRozkoszy i upojeń dzień.Z nim smutne były mi biesiady,Bo jego uśmiech, oka cudI słów szyderczych zimne jadyZatruty niosły w pierś mą chłód.
Potoki oszczerstw usta lały,Nie widział opatrzności sił,Dlań mrzonką były ideały,Z piękności, z natchnień jasnych drwił;Miłości nie znał, ni swobody,Z skrzywionym zaś uśmiechem lic —Nie błogosławił on przyrody,Dobrego w niej nie widząc nic.
Skan zawiera grafikę.U drzwi edenu anioł tkliwyOpuścił głowę swą promienną,A szatan chmurny i burzliwyNad bezdnią, piekieł latał ciemną.
I duch przeczący, duch zwątpieniaNa ducha światła patrzał bacznie,Mimowolnego rozczuleniaDoznając pierwszy raz nieznacznie.
„Ach, przebacz!“ — rzekł on — „jam cię widział —I tyś mi jaśniał niedaremnie:Nie wszystkom w świecie nienawidział,Nie zawsze wzgarda wrzała we mnie“.
Skan zawiera grafikę.Spragniony chleba duchowego,W pustyni wlokłem żywot zbrzydły,Wtem na rozdrożu życia megoSerafin stanął sześcioskrzydły:I lekkiem palców swych ujęciemMych źrenic dotknął: za dotknięciemOcknęły się źrenice wieszcze,Jak ptak, porwany w strachu dreszcze.Mych uszu dotknął czarem ręki,I je napełnił szum i dźwięki;Jam pojął sfer niebieskich drganie,I jak wzlatują w górę duchy,I czem są płazów morskich ruchyI ziół powolne wyrastanie.I on do ust mych wnet przenikaI rwie grzesznego mi języka
Pełnego fałszu i próżności.Więc zbladły wargi me, jak chusta,A on prawicą krwawą w ustaWeżowej żądło dał mądrości.I mieczem płatnął pierś na dwoje,Z niej wyjął serce życiem drżąceI precz odrzucił serce moje,A włożył ogniem pałające.Jam był, jak trup, co leży w trumnie,I Boga głos zawołał ku mnie:„Proroku, powstań z życiem nowem!Niech duch mój, co w twej piersi płonie,Ognistem w świat wybuchnie słowem,Palącem serca w ludzkiem łonie!“
Skan zawiera grafikę.Mknął anioł po niebie w czas późnej nocyI śpiewał pieśń dziwnej mocy;I miesiąc, i gwiazdy, i tłumne chmurySłuchały tej pieśni z góry.
On piał w błogości: dusz czystych w krajuRozkosznych ogrodów raju,O Bogu piał wielkim — i jego chwałaUczuciem szczerości brzmiała.
On duszę młodzieńczą niósł w dłoniach swych rąkDla świata boleści i mąk,I w duszy pozostał dźwięk pieśni tkliwy,Choć bez słów, lecz zawsze żywy:
I długie na ziemi tęskniła lata,Spragniona lepszego świata,I pieśni niebieskich cudownej siłyJej ziemskie nie zamieniły.
Skan zawiera grafikę.Dusza ma chmurna. Raźnie, piewco, raźnie!Oto! weź harfę tę złotą do ręki,Palce puść po niej biegłe: niech wyraźnieW strunach jej rajskie przebudzą się dźwięki!Jeśli nie zgasła nadzieja na wieki,Ona w mej piersi na nowo zabłyśnie;Jeśli też kroplę kryją me powieki,Kropla potokiem z oczu mych wytryśnie.
Pieśń twa niech będzie dzika! Jak mój wieniecSą mi ciężkimi wesołości głosy.Mówię ci, piewco: jam też oblubieniec,Łez chcę, inaczej pierś pęknie pod ciosy.
Goryczą cierpień zdawna już sycona,Męczy się długo w milczącej boleści;Groźny kres nadszedł: czara napełnionaWięcej w swych brzegach jadu nie pomieści!
Skan zawiera grafikę.Wszechmocny, wstrzymaj swe wyroki,Nie zsyłaj na mnie Twojej karyZa to, że kocham ziemi mroki,Że piję z namiętności czary;Za to, że rzadko w duszę wchodziSłów świętych Twoich żywa rzeka;Za to, że po bezdrożach brodziMyśl moja od Ciebie daleka:Za to, że natchnień groźna lawaKotłuje w piersi mojej smętnej;Za to, że uczuć dzikich wrzawaZ oczu mych jasnych czyni mętne,I że mi trudno w ziemskiej cieśni.Ku Tobież. wzlecieć ja się bojęI często dźwiękiem grzesznych pieśniNie śpiewam, Boże, mocy Twojej.
Lecz zagaś, Stwórco, cudny płomień,Stos wszechpalący biedne serce,Przeobraź w nicość ognia promieńI nie daj tleć się i iskierce!Niech się pozbędę raz pragnieniaPieśni! Niech twórczość mię porzuci!Wtedy na ciasny tor zbawienia.Ku Tobie duch mój znów powróci.
Skan zawiera grafikę.Odkąd jam z mocy NieśmiertelnejWszechwiedzy posiadł dar proroczy,Odtąd już byłymi czytelneGrzechami lśniące ludzkie oczy.
Głosić począłem był wyrazyI prawdy czystej i miłości:Ciskali bliźni na mnie głazy,Szaleni gniewem do wściekłości.
Popiołem osypawszy włosy,Uszedłem z miast z żebraczą laską;W pustyni mieszkam pod niebiosy,Jak ptaki karmion Bożą łaską.
Tam przestrzegając Wiecznej Woli,Słucha mię wszelki żywot ziemi,I gwiazdy w świetnej aureoliZa rozkazami idą memi.
Lecz kiedy muszę grodem szumnymPrzez jego mury iść z pośpiechem,To starce dzieciom nierozumnymZ zadowolenia mówią śmiechem:
„Patrzcie nań: wzorem niech wam będzie!Był dumny, z nami się nie godził;Głupiec! — przez jego ust narzędzieGłos Boży — twierdził — ku nam schodził.
Patrzcież więc nań uważnie, dzieci,Jak wasi gardzą nim rodzice,Jak ma wychudłe, chmurne lice,Jaką nagością, nędzą świeci!“
Comentarios
Cargando comentarios…