Chwila myśli (Mieczysław Romanowski, 1904)
Znużony jestem... Trzykroć upadałemPod krzyżem pracy — skrwawiony i drżący —I trzykroć, trzykroć z upadku powstałemI uspokoił się duch bolejący...
Zadrzemał może, jak pustyń wędrowiec,Nim go zwierz zbudzi, ryjący grobowiec.
Przeszedłem myślą takie straszne piekło —Przez dzieje świata snułem lat tysiące.O Panie, pocóż tyle krwi wyciekło?Poco pękały serca pałające?Olbrzymy przeszli po tej biednej ziemi —I skamienieli, jak od bolu niemi.
Może za wiele mieli Twego ducha —Toż niepojęci przeszli pośród tłumu;Głos ich za silny dla ludzkiego ucha,Podobien gromom lub do morza szumu —Wołali: „Wolność!“ — i rozdarli łona...Padli — dziś stoją posągi — imiona.
Ciała ich w ziemi — duchy gdzieś dalekoBłądzą po gwiazdach — cierpliwi tułacze.Kiedyż ich grobów rozpęknie się wieko?Panie, czyż nigdy nie dojdą cię płacze?...O, ześlij — ześlij — proroki — Mojżesze,Niech w kraje światła zaprowadzą rzesze!
Tam żale sierot — a tu kajdan brzękiStraszną muzyką spływają do ucha;Słowik w drzew cieniu rozpływa się w jęki,Tam gwiazdy błyszczą, wietrzyk z lekka dmucha,Na nocnych polach żałobne szemranie,Niby pacierze grobów...
Słyszysz, Panie?!...
Lwów 14. czerwca 1856.
Comentarios
Cargando comentarios…