Do młodego poety (Lermontow)

Traducido por Stanisław Budziński

Natchniony młodzianie, o! nie wierz ty sobie!Pamiętaj, że jadem natchnienie;To tylko są mary twéj duszy w chorobieLub myśli zgnębionéj drażnienie.

O! nie błądź! to nie jest boskości odbicie,To tylko wybuchy krwi wrzącéj;Lecz raczéj w kłopotach rozmarnuj twe życie,A wyléj ten napój trujący.

A jeśli ci nagle w marzeniu błysk świętyW zamarłéj twéj duszy odsłoniSkarb żyły dziewiczéj i dotąd nietkniętéj,Bogaty słodyczą harmonii;

To wtedy niezanuż się w dźwięczne te tony,Zasłonę zapomnień rzuć na nie,Bo słowa twe z lodu i wiersz twój mierzonyWyrazić będą ich w stanie.

Czy w głębi twéj duszy się smutek obudzi,Czy wstrząśnie namiętność twe łono;Pamiętaj, na ucztę hałaśną do ludziNie wychodź z władczynią szaloną.

I siebie nie zniżaj, i wstydź się handlowaćTwym gniewem, tęsknotą posłuszną,I rany twéj duszy nadęcie wskazowaćNa podziw przed czernią bezduszną.

I cóż nas obchodzą twe życia koleje,Cierpienia i męki przedwczesne,Bezmyślne lat twoich młodzieńczych nadzieje,Twe żale, zawody bolesne?

Ot patrzaj! przed tobą, igrając, tłum bieżyPo drodze utartéj oddawna,Na twarzach kłopotów zaledwie ślad leży,I łzy w nich nie spotkasz... zabawna!

A ledwie w tym tłumie człek jeden jest może,Co zdoła odetchnąć swobodniéj,Co wcześnie mu w zmarszczki się czoło poorze,Choć niezna upadku, ni zbrodni.

O! wierzaj, że dla nich śmiesznemi twe żale:Łzy nutą śpiewaną uczoną,Jak aktor tragiczny, gdy macha w zapaleSwą szpadą z tektury sklejoną.

Comentarios

Cargando comentarios…