Część pierwsza — XI

Traducido por Michał Koroway-Metelicki

Szatan (powieść wschodnia) Lermontowa

Oto kaplicy szczyt się wznosi,W niej — jak podanie dawne głosi —Pogrzeban książę, teraz święty;Zabił go człowiek w złem zawzięty.Bądź na igrzysko, bądź na bitwę —Ktokolwiek tedy się kierował,Zawsze gorliwie swą modlitwęU stóp kaplicy ofiarował,

A tej modlitwy cudna siłaOd muzułmanów go chroniła.I tak czyniły dawne rody,Lecz zwyczaj złamał książę młody:Zdradliwych sideł swych urokiemSzatan mu ducha oczarował:Książę okryty nocy mrokiem,W myślach swą lubą już całował...Wtem przed nim cienie dwa mignęły...I więcej... Wystrzał!... Echa drgnęły!I powstał książę na strzemieniu,Nasunął papach na ciemieniuI nie dał z ust wylecieć słowu:Błysnęła w ręku lufa celna,Spojona z koniem postać dzielnaLeciała z orłem... Strzał padł znowu!I dziki krzyk, jęk po nim głuchyRozniosły echa w tej godzinie...pierzchli — jako nocne duchy —Gruzińcy w strachu po dolinie.

Comentarios

Cargando comentarios…