Część pierwsza — XVI
Traducido por Michał Koroway-Metelicki
Szatan (powieść wschodnia) Lermontowa
Umilkły słowa i zamarły,Jeden za drugim przeszły dźwięki...Zrywa się biedna, pełna mękiI patrzy... w piersi jej się zwarłyUczucia smutku, strachu jękiI zachwyt... ognie serce żarły,Spadając burzą na duch miękki.Jej dusza rwała pęt okowy,
W jej żyłach piorun przelatywał,I głos ten dziwnie dla niej nowyBez przerwy, ciągle się odzywał.I już nad ranem — snu ochocza —Zmęczone oko zasklepiła,Leo we śnie znowu ją wzburzyłaMara nieznana i prorocza:Przybysz milczący, niemy, mglisty,W nieziemskiej krasie uroczysty —Stanął u łoża cichym krokiemI patrzał na nią takim wzrokiemRzewnego smutku i miłości,Jak gdyby pełen był żałości.To nie był anioł-stróż, obrońca,Nie niebieskiego postać gońca:Wieniec promienny i tęczowyNie zdobił świetnie jego głowy;To nie był piekieł duch niesforny,Męczennik grzeszny i w złem mocny,Ale był jako brzask wieczorny:Ni światło dzienne, ni mrok nocny.
Comentarios
Cargando comentarios…