Europa

Traducido del griego antiguo por Bruno Kiciński

Luba Bogini, zrodzona z morza,Europę śpiącą odwiedza,W téj właśnie dobie gdy ranna zorzaPomrokę nocy rozrzedza.

Kiedy spoczynek słodszy nad miody,Milszy niż sama nadzieja,Orzeźwia członki dziewicy młodéjI lekko oczy jéj skleja.

W téj chwili widma zdarzenia pewnePrzed śpiącą zwykły malować,Dziś się uwzięły Tyru Królewnę,Wdzięczném marzeniem czarować.

Ujrzała we śnie dziwne zjawisko,O nią dwie walczą dziewice,Ta się zwie Azją, tamtéj nazwiskoTak jéj nieznane jak lice.

Ziomka mówiła: To córka mojaTu się zrodziła, tu wzrosła,Na to jéj rzekła obca dziewoja,I dłoń z przymileniem wzniosła.

„Jowisz mi przyrzekł dać tę dziewicę,Więc mojamoją zowie się śmiało,Jéj się imieniem wkrótce zaszczycę,I wieczną okryję chwałą.

Zrywa się z łoża piękna królewna,I serce mocno j jjéj bije,Że to widziała tak była pewna,Jak pewną była że żyje.

Długo w milczeniu siedzi samotna,Jeszcze jéj mocno tkwi w myśli,Tych obu dziewic postać ulotna,I tak swéj duszy stan kryśli.

„Któryż mi z Bogów sny takie zsyłaI wprzepaśćw przepaść myśli mnie wtrąca,Któż jest ta obca dziewczyna miłaTak mojém sercem władnąca?

Uśmiech ma boski, tęschnę już za nią,Tak przywabiała mnie tkliwie,Czego sny próżno serce mi ranią?...Może się skończą szczęśliwie.”

Rzekła. Już dłużéj snu niepamięta,Zwołuje wierne od młoduSwe rówiennice, hoże dziewczętaDobrego serca i rodu.

Z niemi lubiła czy walczyć w bieguCzy kwiaty zbierać po łące,Czyli w drzew cieniu przy morskim brzeguKąpać powaby rosnące.

Idą z Królewną i koszyk w rękuNiosą do kwiatów zbierania,By się z ich cieszyć woni i wdzięku,I z fali morskiéj szemrania.

Ma i Europa koszyczek złotyChce w niego nazbierać kwiatki,Dzieło Wulkana sztucznéj robotyI upominek od matki.

Była wyryta piękna IonaNa tym Wulkana utworze,Jak przez Jowisza w ciołkę zmienionaBłękitne przebywa morze.

Niewiedząc że to kochanka BożkaNad brzegiem ludzie zdumieni,Patrzą jak młoda ładna jałoszkaPo słonéj płynie przestrzeni.

Owdzie przy ujściu żyznego Nilu,Jowisz swą pieści kochankęI jałowicę po trudach tyluZnowu przemienia w ziemiankę.

Jak srebro płyną Nilu bałwanyJowisz jest w złoto okrytyTu ciołka stoi w barwie miedzianéjTam już w postaci kobiety.

Pod wieńcem kosza stoi MerkuryI Arga powieki mroczy,Z niego powstaje ptak pięknopióry,I setne rozwija oczy.

Jak wzdęty żagiel buja nad nawą,Tak nad koszem pióra pawia,W nim z nieśmiertelną Wulkana sławąKilka się zdarzeń objawia.

Ledwie na łąkę przyszły dziewczęta,Mnogiemi cieszą się kwiatki,A każda pilnie pracą zajęta,Narcyssy rwie lub bławatki.

Ta hijacynta, inna fijołkaTa złotem pyszne krokosze,Inne zaś lilje i wonne ziołka,Na wyścig zbierają w kosze.

Różę stoliścią w świeżość ozdobną,Królewna mieści na łonieTak w gronie dziewic będzie ozdobną,Jak Cypryda w wdzięków gronie.

Lecz niezadługo z szczęścia ponętąJuż się Królewna rozstanie,Bo i skromności przepaskę świętąRozerwie lube kochanie.

Widzi ją Bogów władca i kocha,Wre w nim namiętność szalona,A tak jest silną Cypryda płocha,Że i Jowisza pokona.

Próżno dziewicę widząc niewinną,Junona baczność podwaja,Król Bogów zdradę wymyśla inną,I sam się zmienia w buhaja.

Nie jak ów buhaj w stajni żywiony,Co dziki stada pilnuje,Lub w jarzmo wprzęgły płytkie zagony,Wzdłuż karkiem potężnym pruje.

Sierść ma wiśniową, srebro na skroni,Rogi jak xiężyc rosnący,Daje się głaskać każdego dłoniSłodyczą ujmować chcący.

Oko błękitne, tęschne spojrzenie,Dziewice zwabia, zdumiewa,A z nozdrzy wonne wydając tchnienieBalsamy w koło rozsiewa.

Stał przed Europą byk rozkochany,Liże ją i wyskakuje,Ona go głaszcze, ociera z piany,I we śnie w czoło całuje.

Po téj pieszczocie ryknął z roskoszą,Lecz jego ryk był tak błogi,Jak melodyjne dźwięki roznoszą,Nad wodą grające rogi.

Kląkł przed kochanką, grzbietu nadstawia,Okiem i sercem ją woła.A w tém do swoich dziewic przemawia,Królewna płocha, wesoła:

Siądźmy na niego wszystkie pospołuWidok ucieszy nas nowyTak łaskawego nie było wołuNic mu niebraknie prócz mowy.

Siadła, chcą inne, lecz byk się zrywa,Rączo do morza przybiega,Próżno rowiennic Europa wzywa,Próżno się głos jéj rozlega.

On jakby Delfin bałwany porze,To widząc Nimfy zdumiały,Zbiegły się wszystkie, a wzdęte morzeUciszył Neptun wspaniały.

Na jego roskaz morskie pieczary,Posłuszny Tryton porzucił,I brzmiącą konchą dla pięknéj pary,Weselne pieśni zanucił.

Piękność na boskim siedząc buhajuLewą się rogów trzymała,A prawą szaty aby jéj krajuSłona woda nie zbryzgała.

Niebo i morze mając do kołaGdy ziemi już nieobaczy,Łez swych królewna wstrzymać nie zdoła,I tak przemawia w rospaczy:

„Gdzie cię wędrowcze! nogi twe wiodą,Brzegi Sydońskie już znikły.Gdzie się ty słodką pokrzepisz wodą,Gdzie znajdziesz pokarm twój zwykły?“

Niegdyś przez morza, kraje bezdrożne,Szła tylko łódź lub Delfiny,Jeśliś ty Bogiem, czemu bezbożne,Są twoje myśli i czyny.

Może ty ptaka przebywać lotem,Powietrza zechcesz przestworza,Lepiéj ojczyzny obdarz powrotem,I nie strasz przepaścią morza.“

„Morza się niebój, rzekł nato JowiszMój przechód fale ucisza,Powodu drogi wkrótce się dowiszI poznasz we mnie Jowisza.“Jowisza.

Płonę ku tobie o dziewic perło,Pojmę cię w Krecie za żonę,Dasz mi, dasz synów, pod których berło,Poddam ludy niezllczone.niezliczone.“

Co rzekł to spełnił: „StanęliStanęli w kresie,Bóg zrzucił postać zmyśloną.Tak, ten co na świat pioruny niesie,W Europie miał narzeczoną.

Comentarios

Cargando comentarios…