Skarga rycerza
Traducido por Jan Kasprowicz
I znowu ptaszęta w drzew nucą zieleni,Szumiących potoków jaśnieją znów tonie,W skrach rosy porannej krzak głogu się mieniI dzikie pierwiosnki okryły znów błonie.Lecz rozkosz i światło cóż we mnie dziś wleje?Gdy krok mój pod troską rozpaczną się chwieje?Ni drzewo, co pęka, ni ptasząt piosenkaW mej duszy zbolałej obudzi nadzieję!...
Zasłużył-li czyn mój na los ten ponury?Jam ojca i króla chciał zbawić od sromu!Wszak jego są władztwem te równie i góry,Gdzie schron ma zwierz dziki, ja zasie bez domu!Lecz żal mój nie o to, że cierpię tak wiele,Nad wami boleję, o cni przyjaciele:W krwawicy i znoju staliście w tym boju —Czyż wrócę wam kiedy stracone wesele?
Comentarios
Cargando comentarios…