Stasimon II

Traducido del griego antiguo por Kazimierz Kaszewski

Antygona

Szczęsny ten, co w ciągu latUmknął ciężkich z losem zwad;Ależ biada temu, biadaNa czyj dom gniew boży pada.Ród jego w wieczyste czasy 5

Z nieszczęściem idzie w zapasy.To jak trackich wichrów huk,Śród egiejskich zagrzmi strug;Wraz kipiący morza spódW górę czarnym ciska piaskiem, 10

A bałwany z głębi wódO brzeg z groźnym biją wrzaskiem.

Tak, widzę, nieszczęść kolejnych gromPada na dawny Labdaków dom.Próżno się w klęskach miota ród stary,Nowego rodu nie zwolni z kary; 15

Jakby za nimi mściwy bóg jaki

Gonił bez przerwy we wszystkie szlaki.Błysł niby jakiś promyk nadzieiPonad Edypa synów głowami, 20

Ale ci, w ciągłych szaleństw kolei,W grób się przez zawiść zwalili sami.

Zeusie! Jakkolwiek dumny człek.Z twą wolą ach! nie walczyć mu,Bo jej nie zmorzy dzielność snu, 25

Nie nadweręży wieków bieg.Ty, w olimpijskich światłach król,Nie wiesz, co starość jest, co ból,I w drogę życia dajesz samPrzestrogę wiekuistą nam: 30

— Kto nie chce w życiu mieć zawoduNadziei niech się zrzeknie zmłodu.

Ludziom nadzieja zwodniczaŁask swych czasami użycza,Lecz częściej próżne marzenia 35

Na smutny zawód zamieniajŻe nikt, co spotka go, nie wie,Aż nogą stąpi w zarzewie.Mądrą przestrogę nieladaKtoś w pięknem słowie powiada: 40

Że człowiek gdy w dobrej wierzeZło z gruntu za dobro bierze,Znak to nieomylny, że bogiCios wymierzyli nań srogi.Nic go odeń nie ustrzeże, 45

Śmierć go chwyci wpół drogi.

Lecz syn najmłodszy twój, panie!Idzie tu Hemon, strapionyNieszczęsną dolą swej Antygony;Ciężkież mu z lubą rozstanie! 50

Jako dwa wiatry wzdymają rybami rojące się morze,Mroźny Boreasz i Zefir, z tracyjskiej wiejące krainy,Kiedy znienacka się zerwą, zaraz bałwany ponurePiętrzą się, na brzeg pokłady morskiego porostu miotając:Bak też i w łonie Achiwów z żałości krajało się serce.

Już wielokrotnie Achiwi z tem do mnie się słowem zwracaliI wyrzucali mi nieraz; lecz ja-m tu bynajmniej nie winien,Tylko Kronida i Mojry i w zmroku chodzące Erynny,Co zaślepienie mi srogie na wiecu rzuciły do sercaDnia pamiętnego, gdym dział Achillowi przyznany zagarnął.Ale cóż mogłem uczynić? Sprawczynią wszystkiego boginiaAte, ta córa czcigodna Zeusowa, co wszystkich zaślepia,Zguby przyczyna; jej nogi są miękkie, gdyż wcale się ziemiNie tknie, lecz górą-to ona po głowach śmiertelnych pomyka, Ludzi do grzechu przywodząc; spętała też już niejednego.

Comentarios

Cargando comentarios…