Jean - Paul
Humorysto! twoje łzy przemieniają się w amorkio różowych skrzydłach. Kiedy pociągasz cybuch, w lulcebulgocą oceany śpiewne. Zrywasz skryte przy drodze niezabudkii zakładasz je za uszy chłopcom, fikającym kozły.A gdy dyliżans wywraca się do rowu, wyjmujeszz połów surduta chustę kraciastą i zamiastwytrzeć twe łyse czoło, lśniące w południe:zatrzymujesz się, jak żóraw, w zachwycie nad biało-czarnemibawełnianemi pończochami i otrzepującej kurz Floryndziepodasz bukiecik uszczkniętych fiołków. Wtedy uśmiech ponad białością drógobejmie horyzont, kwefiony chmurkami, ponad którym drżą gwiazdy pełne rosy w odwieczerz,a wzrok, zbyt wiele naraz widzący, przekreśla liryczny trójkąt ptaków w odlocie,jak winieta nieśmiertelnego romansu anioł, gałąź i lira.
Comentarios
Cargando comentarios…