Obraz (Napierski)

Podmuch od okna firanki porusza,Jak bogowie po blankach przez sen stąpam w chmurze,W ulice, niewidzialny, ponad skrajem dachu.Z blachy źrenice płytkie, w palcach ścięte róże.Przez wargi z sykiem ulatuje dusza.

Lot unosi nas znany stromo nad cysternę,Do jedliny wydrwionej wplata ziemi ciernie,Ponad gościńcem w bieli, siwiejącym głazem,Kolebany — i patrzą jasne gwiazdozbiory;Błogo zastygłe strugi dotykiem rozwiewa,Ukłonem go witają przelęknione hory,Wyją pręty i milczą, w blasku rosną drzewa.Patrzcie pilnie, śmiertelni; już pnie się po murze:Łeb sępi Ozyrysa i profil krogulczy,Garść zaciśnięta, oczy uśpione zabójcy— Stoję, spokojny, nad własnym obrazem.

Comentarios

Cargando comentarios…