Pieśni niewolnika — III
Traducido del checo por Maciej Szukiewicz
Spłodzili mię otoHelotka z helotą,Więc mi kołysankąBył ich kajdan stuk,Więc przez żywot całyŁańcuch zardzewiałyKu nocom i rankomWył w pustce mych dróg.
Nim junacka siłaW barki me wstąpiła,Już mi szyję zgiętoPod jarzemny gwóźdź —Kazano się schylać,Do pletni przymilać,Przed tym, co wziął w pęto,Ziemię czołem bóźdź.
Wzrastałem w obrożyTchórzem pośród tchórzy —
U sióstr za maneleDzwonił łańcuch oków.Kędym posłał okoWłasną zlan posokąŁasił się nieśmieleNędznych tłum otroków.
Duch fałszem zatrutyNawyknął pęt nutyPłoszącej mi z domuWszelki życia wdzięk,A gdym w uczuć kłótniDłoń wspierał na lutni,Niewoli i sromuWylatał z niej jęk.
Mimo to chwilamiWzrok mglił mi się łzamiI tężyłem uchoZa lasy, za wodyUfny, że tam gdzieściNiebo się niebieściI już nam w noc głuchąSzle pieśń swobody.
Biada czczym snom, biada!Rosa wzrok wyjada,W kale upodleniaCzas pełza powoli.Jarzmo za mną, we mnie —Kark czeka daremnieZorzy wyzwolenia,Końca niewoli.
Biały szron na strzesie...Grzbiet mi wiekiem gnie się,Ku jesiennym grobomW dal idę mroczną,A głos we mnie szepce:Nie pękną oklepce,Kajdany twe z tobąW mogile spoczną.
Comentarios
Cargando comentarios…