Pieśni niewolnika — VII

Traducido del checo por Maciej Szukiewicz

Pan potrząsa groźnie pletnią...Nim rzemienie do krwi utną,Gniewnym świstom ich wtórujeTaką-to przemową butną:„Spójrz, jak węzeł tu przy węźle„Na korbaczu moim błyska,„Mieniąc się rozliczną barwą„Niby gady wężowiska.“

„Wsłuchaj się w ten syk, podobny„Sykom meduzowych grzyw, —„Spójrz, jak zwija się i skacze„Pleców twych i krwi twej chciw.„By zaś szpon ich jadowity„Mniej ci się okrutnym zdał,„Wiedz, żem każdej z tych żmij głodnych„Najwabniejsze miano dał.“

„Patrz, ten rzemień zwie się Wiarą.„Jej nakazem: kornie chyl

„Kark pod jarzmo! — wieczność raju„Weźmiesz za trud kilku chwil.„A ten z własnych twoich pleców„Zdarty rzemień, Prawem zwan,„Ten-ci jest, co knutem pisze:„Sługą jesteś a ja pan!

„Ten-tu węzeł, to — Tradycja,„Ten Moralność, ów Oświata,„Ba! i frazes „ład społeczny“„Wraz się tu z Wolnością splata,„Ten szpon zowie się Ludzkością,„Ów ma miano Prawd i Cnót —„Ha-ha! czyliż brak w mej pletni„Najwabniejszych barw i nut?“

„Dziady wasze i pradziady„Dłoń ta siekła rzemieniami,„W których przodków tkwi spuścizna,„Uświęcona stuleciami.„Lecz gdy chcecie, jam jest gotów„Inny chłoście nadać smak...„Póki pletni w mojej garści,„Póty wam nie zbraknie plag!“

Comentarios

Cargando comentarios…