Pieśni niewolnika — XIV
Traducido del checo por Maciej Szukiewicz
Zcichnij pleśni czarnoskrzydła!Zamilcz śpiewie klątwą klęt!Już mi łzy i krew obrzydłaI zgrzyt rdzawych pęt.
Co tam znój raba, co tam że wokółDnia zgiełków celem jedynym: żer —Pobrzęk łańcucha, co pierś mą okułW źródeł kastalskich zmienia się szmer.Świetlana postać sfrunęła z nieba,Gdzie mozół dyszał, baśń się koleba,Z padołu wzlatam w blask czystych sfer.
Już daleko wrzask czczych waśni,Mierzchnie ziemia w dole gdzieś,Coraz wolniej, coraz jaśniej —Nieś mnie, baśni, nieś!
Oto zbór duchów, ich tok i majdan,Ich wywierzysko i wir i ruch.
Tu skrzydło nie zna szranek ni kajdan,Gędźbą dróg mlecznych poi się słuch.Tutaj myśl wolna w wolnym przestworzeW kras nieśmiertelnych polata zorze —Fraszką ciał jarzmo, królem jest duch!
Ledwo skinął — noc przezułaCzarny płaszcz na szafran zórz.Sad bajeczny..., w nim MogułaPałac pośród róż.
Poprzez sieć bluszczów, lianów i pnączyStorczyków giętki wije się wąsI z palm wysmukłych koroną łączyWonnych kielichów lazur i pons.Z utajonego w kryształach wrzyskaWoda zwysoka w baseny tryska,jakby kto tęczę na marmur strząsł.
W mgłach kadzideł cień się słaniaOtulony w tkań pajęczą,Cudna nóżka w takt wydzwaniaZłotą obręczą.
Pod kruczą grzywą, nad lic lilijąBlaskiem fosforów źrenice mżą,Bieluchne piersi większy skarb kryjąNiż te, co w łonie Golkondy śpią.Ale nad oczy, nad pierś dziewczęcąSilniej usteczka kuszą i nęcąKu lubych pieszczot najsłodszym grom.
Rozkochaną sięgam dłonią...Kto te zgrzyty w baśń mi wplótł?
Wiem, to pęta u rąk dzwonią,Pierzcha śniony cud.
Tensam dokoła szczęk rdzawych oków,Zpod których bluzga braci mych krew —Smagany biczem spadam z obłoków,Rozkosz się zmienia w mękę i gniew.Miast pieśni słodkiej pięknem zaświatówZ piersi wybucha pod chłostą katówCzekanej zemsty zdziczały śpiew.
Comentarios
Cargando comentarios…