Pieśni niewolnika — XIX
Traducido del checo por Maciej Szukiewicz
Pieśni łzawa, zmilknij wreszcie!A wy bracia cyt! czuj duch...Skroń marzącą w dłoniach zwieście,Wytężajcie ducha słuch.Czy słyszycie? czy słyszycie?Dźwięk posępny zabrzmiał wkrąg;Miljon ozwał się w tym zgrzycieNiewolniczo skutych rąk.
Od gór najdalszychPo morza męt,Świat pełen szczękuŻelaznych pęt.
Nie przepatrzy, nie przeliczyIlu nas tu w raba rab,Zdanych na swawolę dziczy,Na szpon krwawy chciwych łap.
Pociech łza tu nic nie zdole,Jesteś rabem, rabem bądź;Hej tam, ani mru-mru w dole!A kto piśnie — łeb mu ściąć.
Lecz starczy ramionNajlżejszy skręt,W ciszy szczęk słychaćŻelaznych pęt.
Taka w szczęku tym wymowa,Że jej żadna moc nie stłumi;Otrok ją w swem sercu chowa,Pan w swój sposób ją rozumie.Ona jad mu, niby jędza,Sączy do biesiadnych krużI sen z powiek wizją spędza,Że dzień pomsty bliski już.
Tekel ufarsinBiblijnych Zend,Pisze mu rękaW pobrzęku pęt.
Próżno szepce: „Niech tam chrzęści„Pozbawiona miecza dłoń,„Przeciw burzy gołych pięści„Starczy mych siepaczów broń.“ —Lecz do czasu! bo dzień błyśnie,Gdy nic pomsty nie odwlecze,Gdy gwałt gwałtem się odciśnieA stal kajdan zmieni w miecze.
By czerep katówZmiażdżyć na szczęt,Runie tysiąceŻelaznych pęt.
Comentarios
Cargando comentarios…