Pieśni niewolnika — XX
Traducido del checo por Maciej Szukiewicz
Nadzieja we mnie znowu żyje,Że gwiazd jaśnienie to nie mit, —Hardziej pod jarzmem prężę szyję,I noc przemienia mi się w świt.
A wyroczne to zaranieNowych i radosnych dni,Błysnęło mi niespodzianieZ pod junaka ciemnych brwi.
Gdy głowę jego kędzierzawąDano na pastwę siepaczom,Junak nie wejrzał ku nim łzawo,Nie załamał rąk rozpaczą,
Jeno posłał im wyzwanieGroźny w nich wpijając wzrok, —W nim dostrzegłem niespodzianieBrzask, przed którym pierzcha mrok.
Obcą mu była tchórzów trwoga,Co kornie pada w proch i pył,Gdy wzniesionego świst batogaOdziera wolę czynu z sił.
Te groźnego oka błyskiPiękności przydawszy brwiom,Były jako burzy bliskiejWarczący w obłokach grom.
Dla mnie błysnęła z nich otucha,Że w nas, ciemięzcom naszym wbrew,Ostało coś z praojców duchaI rozpłomienia w żyłach krew.
Wciąż strzeżona w naszem łonieCzujnie ode dnia do dnia,W synach, w wnukach oto płonieNieugaśna Znicza skra.
Choć oczu twych młodych spojrzeniePrzyganą wad naszych i plam,Choć powiększa nasze cierpienieI kąsa nam pierś, — witaj nam!
Witaj nam zaranie wiosnyBłyskające z młodych ócz —W tobie jutra świt radosny,Szczęścia i zbawienia klucz!
Comentarios
Cargando comentarios…