Pieśni niewolnika — XXII
Traducido del checo por Maciej Szukiewicz
Tyle haseł, zdań się ściera,By w rozsypkę pójść i w luz —Różne ścieżki duch obiera,Zwala dziś, co wczoraj wzniósł.Nowych dróg szukając gdzieściKażdy dzień szle inne wieści,Co dnia nowy sztandar wionie,Nowej wstaje wódz drużyny,Miast by wszystkie jak są dłonieW bark potężny wraz się zrosłyDla idei wielkiej, wzniosłej,Wszystkim świętej i jedynej.
Brzmią zajadłe wokół spory:W czem swobody tkwi istota?Świat jakimi pomknie toryGdy z swych więzów się wymota?A tymczasem drwiąc z tych waśniJarzmo zwiera się wciąż ciaśniej,
Coraz szpetniej rdzą nas plami,Żenie dusze w niecny targ —Precz z błahymi dążeniami!O drobiazgi, słów dźwięk — mniejszaNa dziś dla nas najważniejszaZ kun żelaznych wyrwać kark.
Kiedy przecknął z jeństwa mrokuPosiwiały w jarzmie dziad,Pierwszy promień jego wzrokuNa tę gwiazdę tęsknie padł.Za nią ojców naszych oczySzły uparcie skroś pomroczy,Śród dziecięcych lat igraszkiJej-to spływał ku nam wid —Miałyżby dziś marne fraszkiWolę naszą brać nam w łykaA błędnego dym ognikaĆmić zbawczego jutra świt?
Każdy z nas ciemiężycielomGwałtem niech odpłaci gwałt,Niech się błyski ócz zestrzeląW jeden piorunowy kształt,Bark napięty i łopatkiNaprą tak na ściany klatki,Że odpadnie ta zawora,Co nas dzieli od swobody.Wtedy, bracia, będzie poraRadzić długo, marzyć błogoKędy, jak i którą drogąNam z wolnymi iść narody.
Comentarios
Cargando comentarios…