O kulturę wiersza na scenie

Flirt z Melpomeną

Nie umiem siedzieć i patrzeć się w ciemnośćjak ty. Mam w piersiach coś jak gdyby ogień;coś nieustannie pędzi mnie po domu,w żadnym pokoju usiedzieć nie mogę,muszę z jednego schodu biedz na drugi,na dół, do góry — jest mi jakby wołałmnie ktoś; — przychodzę, a tu pusty pokój!Tak się czegoś boję...Drżą mi kolana w dzień i w noc, a gardłojakżeby mi kto czemś ścisnął, więc płakaćnawet nie mogę, nawet płakać nie mogę (?)Wszystko jest siostro jak kamień, — litości!

Od snów się można uwolnić. Jestgłupi, kto na sny cierpi, a nie możeznaleźć na nie lekarstwa. Jużja to wynajdę co ma krwią spłynąćabym znowu spała...

Od snów się można uwolnić. Jest głupikto na sny cierpi, a nie może znaleźćna nie lekarstwa. Już ja to wynajdęco ma krwią spłynąć, abym znowu spała...

A obok ciebie stać będę ja! nie możeszWzroku oderwać odemnie! próbujesz etc.

Więc gdy chcecie żyć z żoną bez bojaźni, troski,Zamykajcie ją zawsze w kasie Wertheimowskiej.

Więc największa ostrożność na nic dzisiaj zda się,Chyba gdy zamkniecie swe żony, lecz w żelaznej kasie.

Comentarios

Cargando comentarios…