Pieśń o domu malarskim (Boy-Żeleński, 1913)

Nie masz nic w świecie ponadżycie domowe,Uczciwe a szczęśliwe,tanie a zdrowe,Któż nie wzdycha za sielskimDomkiem swym rodzicielskim,Choć zeń zwykle miał w zyskuSińce na pysku...

Każdy stroi swój domekw gloryę prześliczną,Miłością go otaczachoć platoniczną;Nawet przy szklance wódki,Społeczeństwa wyrzutkiŚnią o własnym domeczkuW ciepłym szyneczku.

Wszystkim młodość się święcijasna i czysta,

Czemuż tułać się musibiedny artysta?Gdy nasz Kraków niepomnySwojej rzeszy bezdomnej,Tulą sztuki plastyczneDomy — — publiczne....

Teraz wszystko, jak słychać,już się odmieni,Stanie klasztor malarskiw przyszłej jesieni;Każdy będzie miał celkę,Sztalugi i modelkę,Ciepły kocyk na łóżku,Wodę w dzbanuszku...

Kwitnie życie rodzinnejuż od poranka,Wszystko dają na krydę,istna sielanka;Wszystko w domu ma malarz:Ratafię, starkę, alasz,Więc Piątek czy NiedzielaSpity jak bela.

Ani sposób na studyawygnać go w pole:„W domku ciepło i sucho,już ja tam wolę!”

Nabrał w domu ochotyDo uczciwej roboty,Przepisuje na czystoZostał djurnistą.

I tak życie domowepłynie bez chmurki,Cieszą się także waszeżony i córki;Zamiast spieszyć w tym celuZ artystą do hotelu,Chronią się, pełne sromu,W malarskim domu...

Spieszcie więc, Krakowianie,z ofiarną dłonią,Niech i biedni malarzegłowę gdzieś skłonią:Wszakże i tak z tej braciCzynszu żaden nie płaci,Zbędziecie się tej klikiKamieniczniki!!

Pisane w r. 1908.

Comentarios

Cargando comentarios…