Pieśń o stu koronach
Któż za młodości płochych latNie lubił grywać w bakarata?Gdy ostatniego wezmą blataPonuro się przedstawia świat.Właśnie pociągnąć passę masz,A tu pytają: gdzie pieniądze?Tak smutnie po ulicach błądzę,Gdy wtem znajomą widzę twarz!Przyjacielu, powiadam mu,Potrzebuję gwałtem koron stu,Jak tylko trochę odegram się,Z wdzięcznością oddam je.
Cynicznie tylko rozśmiał się,Popatrzył na mnie jak na bzika,W bocznej ulicy szybko znikaI gdzież ja teraz pójdę, gdzie?
Za chwilę szabes, pierwszy zmrok,Drobnych w kieszeni ani troszkę:Mniejsza z tem, wołam na dorożkęNa Kaźmierz każę pędzić w skok.Panie Gajer, mówię bez tchu,Potrzebuję gwałtem koron stu,Jak tylko trochę odegram sięZ procentem oddam je.
Popatrzył na mnie bestya żyd:Jakie sto? niechże pan ochłodnie;Jak pan ma sprzedać stare spodnie,Bierz pan trzy reńskie i sy git.Przeklęte bydlę, jeszcze drwi!Rozpaczą nawpół obłąkanyPędzę do mojej ukochanej,Z bijącem sercem wchodzę w drzwi:Ukochana, przybiegłem tu,Potrzebuję gwałtem koron stu,Jak tylko trochę odegram sięZ wdzięcznością oddam je.
Najdroższy, w tobie szczęście me,— Powiada słodka ta istota —Chciałabym mieć kopalnię złota,Każde życzenie spełnić twe,Lecz koron sto... w tak krótki czas…Próżno się biedna myśl wytęża...
Ach, wiem już, wiem, poproszę męża,Właśnie pieniądze ma jak raz!Drogi mężu, powiada mu,Potrzebuję zaraz koron stu,Przyszedł rachunek za suknie dwieWięc coś à conto dać chcę.
Takie głosy słyszę przez drzwi,Naraz zmięszany mąż wypada —Obie ręce szeroko rozkładaI na szyję rzuca się mi.Powiada tak, ściskając mnie:Przyjacielu, wiesz, jak cię lubię —Zgrałem się wczoraj do nitki w klubie,A żonie boję przyznać się;Wybaw mnie z sytuacji tejI koron sto pożyczyć chciej,Jak tylko trochę odegram się,Z wdzięcznością oddam je.
Patrzę na niego błędny wpół...To jakiś istny dom waryatów?I potykając się wśród gratówSzybko po schodach zbiegam w dół.Och, rozpacz mnie ogarnia już —Noc już zapada, czas ucieka:Niezapłacony fiakier czeka,O szóstkę wypadł z pyskiem stroż!
Przyjacielu, powiadam mu,Idę właśnie szukać koron stu,Jak tylko znajdę pieniądze teDam ci szóstki aż dwie.
Fiakrowi robiąc pański gestW krąg objechałem całe miasto;Dawałem procent dwieście za sto,Wszędzie mi mówią: zastaw jest?Moi państwo, przyszedłem tu,Potrzebuję na fiakra koron DWU,Jak tylko trochę odegram sięZ wdzięcznością oddam je!
Comentarios
Cargando comentarios…