Polały się łzy me czyste, rzęsiste... (Boy-Żeleński, 1913)
Chce mi się pisać wierszeJak psipsi dziecku chce się;Słóweczko rzucam pierwsze,Może mi coś przyniesie.
Może i inne, liczne,Popłyną za niem ciurkiem,Floresy kreśląc ślicznePod skrzętnem mojem piórkiem.
Może wytrysną ze mnieW obrazków dziwnych rządek,Po którebym daremnieWysłał mój rozsądek.
Zawszeć to duszy zdrowiej —I, choć nań szemrzą różni,Lżej iść jest pielgrzymowiGdy w drodze się wypróżni...
Ach, tak, pielgrzymem jestemDepcącym po asfalcie,Co utrudzonym gestemKuli się w swojem palcie;
Wśród ulic pokręceniaBłądzę po mieście obcem,Brnę poprzez mgły wspomnienia,Gdym żył tu młodym chłopcem.
Błądzę wśród mar tysiącaCo pędem mkną i giną,Jak filma nietrzęsącaW Elektro-bio-kino...
Patrzę w niknące szlaki,Uśmiecham się do środka,A każdy uśmiech takiTo jakby jedna zwrotka.
Patrzę w mych lat dojrzałych,W „przeszłość spowitą mgłami”I z oczu posmutniałychAch, psipsi robię łzami...
Comentarios
Cargando comentarios…