Spleen (Boy-Żeleński, 1913)
Smutek w sercu mojem mieszkaI tak gryzie mnie jak weszka.Gryzie duszę moją biednąO co? to już wszystko jedno.Przyczyn jest ogromnie wieleNa duszy jak i na ciele.Coraz rzadziej mi się zdarzyBym uśmichął się na twarzy,Ciągle myślę aż do skutkuO moim dotkliwym smutku.O, jak mnie to czasem nudziPatrzyć na cierpienia ludzi.Czasem się nieszczęście stałoŻe dzieciątko robi biało.Ja się na to krzywię troszkiI daję skuteczne proszkiPo których mówię że onoBędzie robiło zielono.Jeszcze bardziej bez nadzieiPędzę życie przy kolei.
Z tą koleją bywa różnie:Czasem komuś członki urznie,To znów dadzą znać o zmierzchuŻe ktoś flaki ma na wierzchu;Wielka bywa rozmaitośćRzeczy, które budzą litość.Ja się znowu troszkę krzywię,Jadę na lokomotywie,To znów, naśladując giezmęSkaczę sobie w lot na brezmę,Myślę często tylko przytemŻeby już być emerytem.Innych zmartwień też jest sporo:Lewą nogę rok mam chorąChoć czyniłem to i owoŻeby ona była zdrową.Ale najcięższa chorobaJest dla mnie .................
Comentarios
Cargando comentarios…