Mazur (1855)

Hej! do tańca dziewuchy,Zagraj dudko Jaśkowa, —Cóż to grajku, czyś głuchy,Co tak siedzisz jak sowa?Ano! żywo do licha!Cóż to wam się przydało,Każden siedzi a wzdycha,Czy złe ludzi spętało?

Bartek z boku spoziera,Łzy rękawem ociera,A dziewuchy, parobcy,Jak nie swoi, jak obcy.

Gdy tak Maciek ochoczy,Każdy przetarł swe oczy,A Jan stary z za stoła:Grajże grajku! zawoła.

Chwycił Józef za basy,Żwawo smykiem potoczył;Maciek w taniec wyskoczył,Ognia dały obcasy.Oj ta dana, oj dana,Doloż moja kochana!

Cóżto grajko tak smutnie?Wesołego niech utnie,Bo ja na złość muzykomŚmieję się i wykrzykom:Oj ta dana, oj dana,Doloż moja kochana!

Co mam nie być wesoły!Spaliły się stodoły,

Kłopot sobie nie zadamKędy zboże poskładam:Bo je grady złożyły,Pocięły i zmłóciły.Oj ta dana, oj dana,Doloż moja kochana!

Co mam nie być wesoły!Mój majątek dwa doły,A w onych dołach żonaZ małém dzieckiem złożona.Oj ta dana, oj dana,Doloż moja kochana!

Grajże dudko wesoła,Toć na mnie nikt nie woła,Nikt nie czeka stęsknionyW méj chałupie spalonéj.Oj ta dana, oj dana,Doloż moja kochana!

Żywa dusza nie żąda,Próżno człek się ogląda,Więc tańcuję najszczerzéj,Jutro pójdę w żołnierzy.Oj ta dana, oj dana,Doloż moja kochana!

Gdy tak tańczy ochotnie,Cóżto grajko tak potnie?Kropla w kropli przez oczyZ twarzy grajka się toczy.

Czy się zmachał od grania?Skrzypki rzucił, podeptał,Otarł lice sukmanemI coś mruczał i szeptał,A dziewki się spłakały, —Że skrzypki grać przestały.

Bądźcie zdrowi wy starzy,Niechaj Pan Bóg wam darzy,

A gdy skrzypków nie stało,By się w karczmie hulało,Śpiewam sobie: oj dana,Doloż moja kochana!

Comentarios

Cargando comentarios…