Modlitwa sierot (Lenartowicz, 1865)
Panno święta, my sierotyPrzychodzimy z wielkim płaczem,Przed niebieskie twoje wroty,Czy cię matko nie zobaczym.I wołamy, matko droga,Zapłacz ty naszemi łzami,Proś za nami Pana Boga —Panno! zlituj się za nami!
Łaskawemi rzuć oczymaNad nieszczęsną swą gromadką,Dla nas nigdzie wsparcia nie ma —Matko boża bądź nam matką!Bez schronienia, bez okrycia,Nieświadomi ludzkiej drogi,Ach! my już ostatkiem życiaUpadamy przed twe nogi.Ty wiesz panno nad pannami,Jak to trudno żal wysłowić,To powiemyć wszystko łzami —Krwią i łzami będziem mówić.Pani świata, Matko Boża,Na leżące spojrzyj w prochu,Słyszysz Ty o gwiazdo morza,Pękającą pierś od szlochu?Widzisz Ty o rajska różo,Przyodziana w zorzę jasną,Jak się nam niebiosa chmurzą,Jak od płaczu oczy gasną?Macierzyńskie Twoje czucieCzyż nie wzruszą dzieci łkania?Czyż nie słyszysz w naszej nucieŻe to straszny jęk konania?Od tak dawna pieśń tęż samąI te same wtórzym słowa,
Otwórz się o rajska bramo,Jasna wieżo Dawidowa.Liljo! rozwiej czucia wonie,Różo! liść twój roztocz złoty,Panno! ściągnij swoje dłonie,Matko! okryj swe sierotyNa wzburzonych wód otchłani,W cieniach tracąc sił ostatki,Niech nie błądzą jak bez Pani,Niech nie giną jak bez Matki — —
T. Lenartowicz.
Comentarios
Cargando comentarios…