Wiochna

Już słoneczko powstałoI przegląda się w rzece;Oj na rosę na białą,Polecęż ja, polecę!Jak to z brzozy płaczącéjCo wyrosła nad rzeką,Krople rosy świecącéjZwieszają się i cieką.Jakie jasne obłokiNa niebieskim przestworze,Jakie czyste potoki,O mój Boże! mój Boże!.....

Jaskółeczka przed bramąWciąż uwija się w kółko;Ja nie jestem jaskółkąA potrafię tak samo.Teraz matki się boję,Lecz niech ogień rozniecę,Niechno krówki wydoję,Polecęż ja, polecę!....

Jak to dobrze Bóg zrobił,Że ten śliczny świat stworzył,Tak cudnie go ozdobił,Tyle kwiecia rozmnożył. —I że mnie dał braciszka,Z którym co dzień się pieszczę; —Pójdę cicho jak myszka,Zajrzeć czy téż śpi jeszcze. —Śpi w kolebce; więc daléjPrędko ognia trza skrzesać;Jak się ogień rozpali,Pójdę włosy uczesać.

A robotaż to nudnaTe warkocze do ziemi,Plątanina och zmudna,Tak tam bawić się z niemi.....

Kiedy mówią o oczachW których ja nic nie widzę,I o moich warkoczach,To się tylko nawstydzę.I skarżą się, mój Boże!Że mam oczy uroczne.....Może prawda, a może.....Ale cóż ja z tém pocznę?.....

Mateńka mi powiada.powiada,Że ja wcale nie rosnę.Niechno tylko popadaCiepły deszczyk na wiosnę:Niech ja na deszcz wyskoczęA dobrze się przemoczę,

To nim skończy się burzaJuż urosnę tak duża.....

Pająk przędzie, oj przędzieSwoje szare włókienko;I ja umię tak cienko,I moje téż tak będzie. —Bo przecież ja coś umię:Kądziel przędę i pielę,I na książce rozumię,I zaśpiewam w kościele.

Jakem raz na święconeUlepiła baranka,Co miał wełnę kręconęI klęczące kolanka;To się bardzo dziwiono,Bo tak siedział jak żywy,Jak baranek prawdziwy,Z chorągiewką czerwoną.

Jak zrobiłam w Trzy KróleŚwiętą Pannę i Syna,I czarnego murzynaZe skarbami w szkatule,I z liliją staruszka,I z lirenką pastuszka,To się ludzie zbiegali,Z całéj wioski lecieli,I za głowę się brali,Matce wierzyć nie chcieli.

A gaiki, a wiankiW listki srebrne i złote,Jakie chcecie równiankiJak najpiękniéj uplotę.Kwiatki lubię ogniście,Boże drzewko, lilije,I to co tak na liścieI na prątki się wije....... —

Oj nie dobra to córkaCo się próżno zabawia;Daléjże do podwórka,Trzeba ciągnąć żórawia,Oj! ta, da, da..... A cicho! —Matka będzie się gniewać;Podkusiło mnie licho,Chciałam sobie zaśpiewać.....

Idzie w górę wiaderko,Z boku woda się leje,Zajrzę w wody lusterko,W nim ja druga się śmieje.Jak téż to tam głęboko,Nim się wiadro zabrodzi,To aż wzdryga się oko,Aż mnie zimno przechodzi.Nie spotka mnie nic złegoChoć nad studnią tak stoję;Nie boję się niczego.....Oho prawda! nie boję?.....

Naprzód straszą mnie bąkiCo latają w ogrodzie,Żółte osy z nad łąkiI jałówka co bodzie,Potém boję się tęczyNa wilgotnym obłoku,Choć się do mnie tak wdzięczyPijąc wodę z potoku.Bo ta tęcza świecąca,GbybymGdybym poszła Broń Boże!Z ziemi unieść mnie możeDo białego miesiąca.Wreszcie trwożą mnie grzmotyI piorunów trzaskania,Kiedy niebios blask złotyTak się strasznie odsłania.Lecz w kościele nie czujęBy najmniejszéj bojaźni,Mnie tam radość przejmuje;W sercu jeszcze mi raźniéj.

Tak mi rzeźwo, wesoło,Jak u matki w chałupie; —Ludzie szepczą w około:Ot cieszy się bo głupie....A co mi tam, niech sobie!....Mnie ogarnia myśl błoga,Co ja robię?.... co robię?....Raduję się do Boga.Kiedyć może skowronekWylatując nad kłosy,Jak świt tylko, jak dzionek,Trzepotać się w niebiosy,To i mnie nikt nie wzbroniPrzed ołtarza jasnościąZłożyć oto tak dłoni,I spoglądać z radością.

U spowiedzi gdym była,Ksiądz co ludzi spowiadaMówił: gdybym zgrzeszyłaŻe pokutę mi zada.

Więc umyślnie dla tegoDziś zgrzeszyłam od rana:Na stół miodu złotegoUsączyłam ze dzbana.Niechże zada raz przecie,Bobym sobie myślała:Otóż żyłam na świecie,A pokutym nie znała.

Jako ptaszek na roli,Prześpiewałam dni płoche,I nie znałam niedoli; —Oj! znam-ci ją, znam trochę.....Trzy razym już płakała,I serdecznie mój Boże!Raz gdy babka skonałaW téj tam ciemnéj komorze,A drugi raz gdy w nocyLudzie po wsi biegali,

Krzycząc na gwałt pomocy,Że kościołek się pali!A trzeci raz gdy w progiPrzyszedł dziadek pochyły,Taki oto ubogi,Ale dobry i miły,I piosenka zabrzmiałaO Polaku w niewoli.Wtedym bardzo płakała,Bo mnie zaraz tu boli.Całowałam go w rękę,— Nie smućcie się dziadulu. —A łzy żalu i bóluUpadły mu w lirenkę.

Z za mgły słońce powstało,Wronka kracze na roli;Nie wiem co mi się stało,Coś mnie smuci, coś boli.

To chce mi się zapłakać,To mnie pusta myśl łechce,Weselić się i skakaćI chciałabym i nie chcę.....

Comentarios

Cargando comentarios…