Józia i Nożyczki

— „Jednę rzecz przyrzec, Józiu, musisz mi koniecznie,“Rzecze matka do córki: „Ja znam wiele rzeczy,Z któremi igrać dzieciom bardzo niebezpiecznie,Na przykład: nóż, widelec, każde z nich kaleczy.Proszę cię tedy, Józiu, nie rusz mi tych rzeczy!“— „Dobrze, mamo, ja twoję zachowam przestrogę.Ale przecież nożyczki to ruszyć ją mogę?“

I tych ruszyć nie możesz, córko moja miła!Łatwobyś także niemi rękę skaléczyła.Jeźli jeszcze nie wierzysz, spytaj starszą siostrę:Tak jak nóż, jak widelec i nożyczki ostre.Dlatego proszę ciebie: słuchaj matki swojéj;Pomnij, że rana boli i długo się nie goi!“Po takiém napomnieniu czuje Józia sama,Że dobrze jéj radziła ukochana mama;Chce być mamie posłuszną; ale mimo chęci,Zawsze ją coś tajemnie do nożyczek nęci,Coś jéj szepce do uszka: „któż starszym dogodzi!Pobaw się nożyczkami: ej! co ci to szkodzi;Zawsze lalki i lalki i dziecinne cacka!“A więc Józia nożyczki porywa z nienacka,Obraca je w około, ogląda ciekawie.Ale na téj panienka nie kończy zabawie,Polerowne nożyczki z radości całuje,I co chwila to śmieléj z niémi dokazuje,A przytém myśli w duchu: pamiętam przestrogę,Ale jednak cokolwiek pobawić się mogę;Jeszcze im się przypatrzę, a potém położę.A przecież to nożyczki nie są żadne noże!

Już ja się z niémi zręcznie będę obchodziła;Innaby, może, zaraz rękę skaléczyła.Ale ja wiém, że łatwo skaléczyć się można,Nie jestem już maleńka, będę więc ostrożna.Już ja mam dość rozumu swego, Bogu dzięki!“Lecz zaledwie to rzekła, krew wytrysła z ręki.W krzyk Józia nieposłuszna: „Ratujcie, dla Boga!“Ciecze krew — ból — łzy w oczach, a na twarzy trwoga!A w téj chwili przybiega matka wylękniona,I nareszcie spostrzega, że Józia skrwawiona;Opatrując paluszki, mama Józię łaje;Ale Józia już teraz sama błąd poznaje;Prosi o przebaczenie swojéj mamy drogiéj,I odtąd zachowuje mamine przestrogi.Kto nie słucha i swawoli.Paluszek go często boli!

Comentarios

Cargando comentarios…