Niedźwiadek rozpieszczony
Niedźwiedzica, pani matka,Miała synalka niedźwiadka.
A ponieważ go kochała;We wszystkiém mu pobłażała.Ztąd niedźwiadek téż powoliWkrótce nawykł do swawoli.A choć złe ma obyczaje,Mama nigdy niepołaje;Bo u mamy wielka łaska:Mama pieści, mama głaska;A że mama nazbyt kocha,Wyrósł synek na pieszczocha.Mimo to, mama jedynieWszystko dobre widzi w synie,Wielbi jego obyczaje,Nad wiek rozum mu przyznaje.Słowem, mama mniema rada,Że w synalku skarb posiada.Tymczasem niedźwiadek młodyNadużywa swéj swobody,Coraz gorsze figle płata,A chociaż podrasta w lata,Zamiast uczyć się tańcować,Woli cały czas próżnować,I mimo mamy nadzieje,Niedźwiadek w boru dziczeje.
Wkrótce poznała to matka,I mniemała do ostatka,Że synalek się poprawi;Lecz próżno mu o tém prawi.Pieszczony niedźwiadek bury,Co już ufał w swe pazury,Nie chce słuchać już niczegoI rzuca się na każdego.Późno matka żałowała,Że synkowi pobłażała.
Comentarios
Cargando comentarios…