Skarb ukryty
Umierając pan winnicy,Rzekł do synów w tajemnicy:„Moje dzieci ukochane!Zanim z wami się rozstanę,Tajemnicę wam wyjawię.Skarb po sobie wam zostawię.
Mam w winnicy skarb ukryty;Każdy więc z was pracowityNiechaj kopie wciąż z ochotą,A wykopie z ziemi złoto...“— „A gdzie, ojcze ukochany,Skarb twój w ziemi zakopany?“Wszyscy razem, jakby w zmowie,Odezwali się synowie.„Kopcie tylko pracowicie!“Rzekł i skończył starzec życie. —Ledwo starca pochowano,Do motyki się zabrano.Wciąż synowie bez pomocy,Kopią we dnie, kopią w nocy.Choć strudzeni, nie ustają;Bo się skarbu spodziéwają.Tak wytrwali i cierpliwiPracują co raz gorliwiéj;Lecz skarbu, co miał grunt wydać,Jak nie widać, tak nie widać!Jednakże w pracy wytrwali,Wnet winnicę rozkopali;Prawie każdą grudkę ziemiPrzesiewali dłońmi swemi.
Mimo to w ostatniéj chwiliNigdzie skarbu nie odkryli.Tu każdy się wreszcie zgodził,Że ich ojciec próżno zwodził.Tymczasem piękna, radosna,Nastąpiła znowu wiosna;A winnica znowu miłaTrzykroć piękniéj obrodziła.Wnet obfity plon wydała,Bo uprawę lepszą miała.Tak młodzieńcy wczas poznali,Że skarb z ziemi wygrzebali,Że im ojciec prawdę prawił,Że w winnicy skarb zostawił.
Comentarios
Cargando comentarios…