Ostatni człowiek (Campbell, 1829)

Traducido del inglés por Konstanty Piotrowski

Swiata utwory pokryią ciemności,Samo słońce skona,Nim ma istota zniszczonaWeydzie do nieśmiertelności.Miałem sen wielki, ponury,Dał on mi moc — móy duch dzielnySzedł po Czasu oceanie,Drżący widziałem blizki skon naturyJ jak ostatni śmiertelnyPatrzał na to iéy konanie.

Słońca promienie ściemniały,Ziemia posiwiała z wieku,Kości narodów leżałyPrzy tym ostatnim człowieku:Jedne poległy w boiach — w martwéy dłoniMiały szczątki krwawéy broni;Drugie głód i mór wycięły.Cichość wzniosła tron nad miasty niemémi,Okręta same płynęłyDo bezludnéy ziemi.

Jak ów prorok stał wspaniały,A na słowa pełne mocyLiście w puszczy opadały,Jakby ie tknął wiatr północy.Tak ów człek dumny rzekł: Słońce!Obu nas kres niedaleki,J tobie umrzéć kazano....Widziałoś tysiączne wieki,Potoków ludzi tysiące,Które iuż płynąć przestaną.

Cóż! choć pod twémi przewodyWzrosły potęgi Człowieka pomniki,Kunszta, którémi ziemię, ogień, wody,Miał w mocy iakby nędzne niewolniki:Jednakże twego nie żałuię skonuTy! Dumny Królu dziś złożony z tronu;Bo te wszystkie dzieła chwały,Którym byt twoia nadała opieka,Jednéy burzy niezdołałyPrzytłumić w sercu człowieka.

Jdź — zasłona zapomnieniaNiech padnie na teatr bycia,Niewskrzeszay blaskiem promieniaTragedyi życia.Niewznawiay błyskotek próżnych,Ni męczarni różnychŚmiertelników rodu:Nie budź brzemion chorób, głodu,Niech ludzi oręż niewycina krwawy,Jako kosa trawy.

Jakeś nędzne! — przy upadkuSłabe promienie rozwlekasz:Tylu skonań świadkuMego widzieć niedoczekasz.Obrazem mego cierpienia,J ostatniego serca uderzenia,Twe oko się nie nasyci;W grobie natury złożę moie kości,Wspaniałość ciemnościMą duszę schwyci —

Ta dusza w swobodnym lociePowróci do oyca łona,Kiedy ty w wiecznéy polegniesz ciemnocie,Ona będzie niezmieniona;Tak! żyć będzie — zaiaśnieieSwiatłością większą od twoich promieni,Ten w nią siłę wleie,Który wyrwał więźniów z cieni,Ten który groby zwyciężył,J śmierci kaydany stężył.

Jdź słońce — Ja z wyższéy woliNa łonie zniszczonéy matki,Wychylę do dna ostatkiRodu moiego niedoli.Jdź — powiédz nocy co ma władnąć sama,Jak ostatni szczep AdamaWołał w śmiertelnym progu;Straszne ciemności! wyzwę waszę dzielność,Zgaście moię nieśmiertelność,Lub zachwiycie wiarę w Bogu.

Comentarios

Cargando comentarios…