Ostatni człowiek (Campbell, 1836)

Traducido del inglés por Konstanty Piotrowski

Świata utwory pokryją ciemności,Samo słońce skona,Nim ma istota zniszczonaWejdzie do nieśmiertelności.Miałem sen wielki, ponury,Dał on mi moc — mój duch dzielnySzedł po czasu oceanie;Drzący widziałem bliski skon natury

I jak ostatni śmiertelnyPatrzał na to jéj konanie.

Słońca promienie ściemniały,Ziemia posiwiała z wieku,Kości narodów leżałyPrzy tym ostatnim człowieku:Jedne poległe w bojach — w martwej dłoniMiały szczątki krwawej broni;Drugie głód i mór wycięły.Cichość wzniosła tron nad miasty niemémi,Okręta same płynęłyDo bezludnej ziemi.

Jak ów Prorok stał wspaniały,A na słowa pełne mocyLiście w puszczy opadały,Jakby je tknął wiatr północy.Tak ów człek dumny rzekł: „Słońce!Obu nas kres niedaleki,I tobie umrzeć kazano....Widziałoś tysiączne wieki,Potoków ludzi tysiące,Które już płynąć przestaną.

Coż! choć pod twemi przewody,Wzrosły potęgi człowieka pomniki,

Kunszta, któremi ziemię, ogień, wody,Miał w mocy jakby nędzne niewolniki:Jednakże twego nie żałuję skonuTy! dumny Królu dziś złożony s tronu;Bo te wszystkie dzieła chwały,Którym byt twoja nadała opiekaJednéj burzy nie zdołałyPrzytłumić w sercu człowieka.

Jdź — zasłona zapomnieniaNiech padnie na teatr bycia,Nie wskrzeszaj blaskiem promieniaTragiedyi życia.Nie wznawiaj błyskotek próżnychNi męczarni różnych

Śmiertelników rodu:Nie budź brzemion chorób, głodu,Niech ludzi oręż nie wycina krwawy,Jako kosa trawy.

Jakeś nędzne! — przy upadkuSłabe promienie rozwlekasz:Tylu skonań świadkuMego widzieć nie doczekasz.Obrazem mego cierpienia,I ostatniego serca uderzenia,Twe oko się nie nasyci;W grobie natury złożę moje kości,Wspaniałość CiemnościMoje duszę schwyci.

Ta dusza w swobodnym lociePowróci do Ojca łona,Kiedy ty w wiecznej polegniesz ciemnocie,Ona będzie niezmieniona;Tak! żyć będzie — zajaśniejeŚwiatłością większą od twoich promieni,Ten w nią siłę wleje,Który wyrwał więźniów s cieni,Ten który groby zwyciężył,I śmierci kajdany stężył.

Jdź słońce — Ja z wyższej woliNa łonie zniszczonej matki,

Wychylę do dna ostatki,Rodu mojego niedoli.Jdź — powiedz Nocy co ma władnąć sama,Jak ostatni szczep AdamaZawołał w śmiertelnym progu;Straszne Ciemności! wyzwę waszę dzielność,Zgaście moję nieśmiertelność,Lub zachwiejcie wiarę w Bogu.

Comentarios

Cargando comentarios…