Do wędrowca
Traducido del francés por Bruno Kiciński
Na zysk się nie łaszcz,Kiedy noc swój płaszczRozsłoni.Gdy zégaru dźwięk,Już najdłuższy jękUroni,Kiedy ciemność czcza,Kiedy gęsta mgłaNa błoni,Korzystając z mgły,Człek cię może złyDogoni.Jeśli wszedłszy w bór,Zgubisz jeszcze tórW ustroniI cóż poczniesz tam.Bez pomocy, sam,W złéj toni?Choćbyś był i zuch,Gdy ci w uszach duchZadzwoni.Będziesz drżał jak liść,Bo cóż ma ci przyjśćZ twéj broni? —— PIEŚŃ BŁAZNA. —
Wędrowcze! gdzie tak spieszysz po tętniącém błoniu?Patrz! pies twój niespokojny ociąga się, łasi;Kiedy słońce swe światło po wrzącym dniu gasi,Dokąd tak późno lecisz na zziajanym koniu?
W nocy, czyż się nie lękasz olbrzymiéj postawyZbójcy, chowającego w pasie sztylet krwawy?Albo starego wilka, co na drogi znaneWszedłszy, czyha, czyby się jemu nie powiodło,Gardząc podkową końską, wskoczyć na twe siodło,I do krwi twojéj czarnéj wmięszać swoją pianę?
Może zwodniczy ognik majacząc w podróży,Migającém światełkiem drogę ci przedłuży,Może cię do jakiego przywiedzie zamczyska,Gdzie obchodzą sobótki duchy lub oszusty,Do zamku, który we dnie zdaje się być pusty,A w nocy z jego okien jasne światło błyska.
Ej nie spiesz tak wędrowcze po tętniącém błoniu,Patrz! pies twój niespokojny, ociąga się, łasi;Kiedy słońce swe światło po wrzącym dniu gasi,Nie leć, nie leć tak późno na zziajanym koniu.
Comentarios
Cargando comentarios…