Ktoś ty, pielgrzymie...

Traducido del francés por Zenon Przesmycki

— Ktoś ty, pielgrzymie? — Smutno się zowię:Ten, który płacze. — Hej, podnieś skrońI pójdź wraz z nami! — Próżno, druhowie,Tajemna tutaj trzyma mię dłoń.

— Pójdź! — Nie! — Snadź lata cię osłabiły;Czemu, przymknąwszy oczy na w pół,Stoisz tu w mroku, bez ruchu, siły?— Mogilny głaz mię z tem miejscem skuł.

— Twą duszę całun nocy ocienił.Czyż się nie boisz, stojąc tak sam,Byś się powoli w posąg nie zmienił?— Ja ziemię czarną już w sobie mam.

— Pójdź! Co tam robisz? Niebo się śćmiło,Wiatr ci włos rozwiał biały jak śnieg.— Czekam, by wzniósł się głaz nad mogiłą,Który przyciska szaty mej brzeg.

Comentarios

Cargando comentarios…