Zasłona (Hugo, 1849)

Traducido del francés por Bruno Kiciński

Modliłażeś się tego wieczora,Desdemono?— SZEKSPIR. —

Cóż to — wam, bracia kochani?Tak wyglądacie troskaniJakby lampa na uboczu,Dziki wzrok wam błyszczy z oczu.Czy was dręczy żal ukryty,Że tak każdy przerażony?Na w pół z pochwy wydobyty,Błyska sztylet utajony.

Wyznaj! czyś nie podniosła dziś twojéj zasłony?

Wracałam, bracia, z kąpieli,Z kąpieli, bracia, wracałamZasłoniona, bo się bałam,By mnie Gaury nie widzieli.Żar szedł z nieba nieskończony —Jadąc z wolna, przy meczecie,W najczystszéj myśli na świecieUchyliłam méj zasłony.

Przechodził wtedy człowiek, miał kaftan zielony. —

Być może, lecz na me życiePrzysięgam, nie było grzéchu.Cóż to po cichu mówicie?Mówicie z sobą po cichu?Czyż wam krwi koniecznie trzeba?Nie widział mnie nikt bez zasłony;Chcecież wy zabić, o nieba!Kobiétę i bez obrony?

Słońce miało dziś w wieczór jakiś blask czerwony.

Ah! drodzy bracia przebaczcie!Cofnijcie wyrok za-ostry,Ah! ten raz darować raczcie,Dla kochającéj was siostry.Okrutni! już się krwią broczySztylet we mnie utopiony,Już i na gasnące oczySpadł mrok śmiertelnéj zasłony.

Téj przynajmniéj nie zdołasz uchylić zasłony.

Comentarios

Cargando comentarios…