Do polskiego chłopięcia (1901)
Nie płacz, nie płacz synku drogi,Żeś na ziemi swej ubogi!Że nie miecz ci ani radło,Lecz tułactwo w doli padło,Żeś łzy tylko i cierpienia,Odziedziczył z Twego mienia.
Przez Bóg żywy, to fałsz dziecię!Naprzód wziąłeś na tym świecieTo, co rodu twego znakiem:Imię zacne żeś Polakiem.
A czy wiesz ty, ile cześci,Krwi i chwały w niem się mieści?Czy wiesz, jaka to poczciwaWzrusza duma twe serduszko?Gdy z usteczek ci się zrywa:To Batory! to Kościuszko!
A więc nie płacz synku drogi,Żeś na ziemi swej ubogi:Bowiem piękne wziąłeś imię,Wraz ze sławą, co w niej drzymie!
Urodzajna twoja rola,Zbożem śmieją ci się pola,Lasy twoje echa głuszą,Owce wełną ci się puszą,A jesienią, na jabłoni,Owoc się jak szkarłat płoni,Że zostaje na przychówek,I na zimę i przednówek.
Kwieciem strojne łany twoje,Kaskadami szumią zdroje,A strumienie twe i rzeki,Niosą łodzie w świat daleki.
Z łanów twoich, w dawne lata,Tyś spichlerzem był pół świata,Dzieląc wszystkich pod swem niebem,Równo sercem jak i chlebem.
Sól z Wieliczki brałeś hojnie,Złoto w dani lub na wojnie,A na pługi i do zbroi,Szło żelazo z ziemi twojej,I starczyło z twojej gleby,I na zbytek i potrzeby.
Więc pogodnem patrz mi licem,Boś ty skarbów tych dziedzicem!I rąk nie łam z próżną troską...Wróci Bóg, co przemoc wzięła!W sprawiedliwość wierzmy Boską:Jeszcze Polska nie zginęła!
Comentarios
Cargando comentarios…