Pamiętajcie o ptaszkach (Bełza, 1897)

Przez doliny i przez łany,Wieją wichry i tumany,Gęsty sypiąc śnieg.A lód w szkliste swe okowy,Chwycił lasy i dąbrowy,Głębie wód i rzek.

Dziwnie smutno w całym świecie!Tylko wicher śniegiem miecie,Głucho, pusto tak...Tylko gdzieś tam zabłąkany,Przez te wichry i tumany,Zwolna leci ptak.

Siadł na polu białem, gładkiem,Tam, gdzie niegdyś podostatkiem,Ziarn i wody miał;Lecz dziś próżno ziarnek szuka,Próżno wątłym dzióbkiem pukaW lód, twardszy od skał.

Puste łany i doliny,Niema żeru dla ptaszyny,Wszędzie śnieg i lód...Aż zmęczony, osowiały,Padł na śniegu ptaszek mały,Bo go zabił głód.

Biedny ptaszek! — Prawda dzieci?Niejednemu z was łza leci,Na śmierć straszną tak...I niejedno z was by dało,Ze śniadania cząstkę małą,Byle ożył ptak!

Wszak on latem — miły Boże! —Tylu pieśni snuł nam może,Nieprzerwany ciąg...Lasy, góry i doliny,Echem piosnek tej ptaszyny,Rozbrzmiewały w krąg!

A dziś — wiosna gdy powróci,Już się ptaszek nie ocuci,Nie zaśpiewa nam!On się teraz Bogu z jękiem,Skarży cichej pieśni dźwiękiem,U niebieskich bram.

Dziatwo! wspomnij przy igraszkach,O tych biednych, małych ptaszkach,Które dręczy głód:I kruszynę chleba małą,Rzuć zgłodniałym rączką białą,Na śnieg i na lód.

A ptaszyna wdzięczny, mały,Zato, żeście mu nie dały,Skonać z głodu w mróz,Będzie za was co dnia, dzieci,Gdy ku niebu z piosnką wzleci,Modlitewkę niósł.

Comentarios

Cargando comentarios…