Evoe

Cztery dni jadłem — czterym dni pił;Jedwabne było to życie!W bród było mięsa — w bród było ryb,A szampan lał się obficie.

O swojej biedzie zapomniał lud,Szumiący gdy łykał trunek;Miał lud circenses, miał panem też,A miasto płaci rachunek.

Moet był świetny; — do głowy szedł,Ducha w sen miły kołysał,Z czary zapału, gdy łyknął wieszcz,Wnet siadał i wiersze pisał.

O Kara Audżi! śliczny twój śpiewI wzniosły zapał poety,Wszelakoż wolę szampana kruż,Oraz strasburskie pasztety.

Swe dytyramby układa wieszcz,Gdy szał zamąci mu czubek;Pasztet strasburski robi się zaśZ trufli i gęsich wątróbek.

O głupie gęsi! czy śniły wyKluski łykając z otrębów,Że utuczone rzuci was los,Na srogą pastwę mych zębów!

I między wami był może wieszcz,Co w tłustym głos czerpiąc wolu,Na temat klusek nucił wam pieśńWiekowy hymn Kapitolu.

W takt tych peanów żarłyście grys,W sen tonąc kapitoliński,W końcu na pastwę naszą was dziśRzucił p. burmistrz Gnoiński.

Lecz co nas gęsi obchodzi los,I co śnią tyjąc w swej budzie,Kiedy im śpiewa hymny ich wieszcz?Wszak my nie gęsi, lecz ludzie!

Dziękuję Bogu, że stworzył gęś,Co z grysu łyka pulpety,Dziękuję Boże, że zmyślny człek,Robi z tych stworzeń pasztety.

Dziękuję Bogu po wszystek czas,Że w swej nam świętej mądrości,Tak gościnnego burmistrza dał,Co pasztetami nas gości.

Dziękuję Bogu, że stworzył namWieszcza co gęsi los sławił,A teraz Boże! proszę Cię daj,Bym w zdrowiu wszystko to strawił.

Pieniącym w śnieżnych kaskadach kryształówPadał na łoże wysłane bukszpanem,Kędy czub jego w ogniu snuł przędziwo szałów.

Oh! Kara Audżi do swej kniei wróci,Wracając sobie dla pociechy nuci:

„Co głowa to rozum“ mówi przysłowie:W tej głowie ciemno — w tej jasno głowie,Ztąd i dla Ciebie, Polsko w mogile,Płynie rad tyle!W licznych, a sprzecznych rozumów tłumie,Być może wszędzie błądzisz rozumie!Ale z nich wszystkich jedna myśl bije:Polska odżyje!Tatrów powietrza w me płuca wciągnąłem,Goplaną wodą strzemienne wypiję,I pokrzepiony z jasnem pójdę czołemKędy szampana z gór krynica bije;Na śmierć pijany zaczekam pobudki,By ponieść piersi gdzie kule. — nie szczutki!

Comentarios

Cargando comentarios…