Szopka galilejska

Tak mi błogo - tak niebiańskoTaki w sercu maj!Lećmy w sferę jaśnie pańską,

W szambelanski raj!Tryumfalne widzę bramy,I salony w świateł blasku,I w brylantach widzę damy....

Piasek! — piasek! — Nie trza piasku?

Fi donc! — Wstrętna woń cebuli,Gdzieś aż z bruku tu zalata!Pewnie jakiś tromtadrata!Hej Filipku mój! patchouli!

Apci!... Apci!... Już mi lepiej!Ach, jak ta perfuma krzepi!Znów do chmurnej zdolen jazdyLecę w coraz wyższe sfery —Ponad światy — ponad gwiazdyMiędzy krzyże i ordery!

Gloria in excelsis, gloria!

In protundis zaś cykorja!

Regardez par ci, regardez par là!Que dites vous de tout cela?

Patrz tam! Zorza-ż to różowa?Thetis-że to z wód heleńskich?

Nie, to pani Ar...rowaW sukni metr po dziesięć reńskich.

A taż druga? „Ta anielska,W brylantowych gwiazd koronie,Skromna — tak jak nimfa sielska,Gdy piwonią zwieńczy skronie,Wenus to? czy ta co jajeJowiszowi zniosła Leda?

Jaśnie Pan jej nie poznaje?Wszak to „mąż hrabi A...eda!“

A taż znowu, „co w mazurzeTak bez huku strzałą miga“,Powiedz wierny trubadurze!Nie jest-że to Kalypyga?

Co też Jaśnie Pan powiada?Któraż wdziękom tym wyrównaCzy bogini? czy najada?Wszak to przecie S......kówna?

Jak mi błogo! — jak niebiańsko! —Jaki w sercu maj!Lećmy w sferę jaśnie pańską —W coraz wyższy raj! —Widzę — widzę Czasów czasy:Złotem płoną lite pasy,Widzę spinki — karabele...

Sprzedaj! — sprzedaj co! — handele!

Przyszła, przyszła wielka chwilaKtórej czekał wieków szereg,I duch czasu się przesila,I wesoły grzmi oberek; —Na gościniec wchodzim bity,Betlehemska zorza wstaje....

Bihme! dobre je szality!

Szczoż kurne, jak prystupuje?

Coraz bardziej mi anielsko,Austryacko i babelsko,Graj, muzyko, graj!Kukuryku! świt już dnieje!

Zapał, co mi piersi grzeje,Nową wzbudził wam ideję,I otwiera raj!Kukuryku! świt już dnieje!

Gloria in excelsis, gloria!

Błędnym torem szła historjaTorem złudzeń i omamień; —Hej Zygmuncie! Hej Batory!Dziś na nowe wchodzim toryMądrości znalazłszy kamień.Jak z żołędzi dąb wyrastaTak niedola cała naszaWzrosła z błędu księcia Piasta;Czemuż, czemu zaślepionyPrzyjął polskiej dar korony?Inną byłab’ dola nasza,Gdyby znał był tę ideję,Która Zniczem nas dziś grzeje,I korony gardząc fantem,Został koncepts-praktykantem!

Jaśnie Pan jak książka gada!Fiu! idea to nie lada!

Tak Filipku! Tak mój drogiTa idea to zarannaGwiazda, co świt wiedzie błogi,Hozianna! Hozianna!

Mój aniele! mój aniele!Zkąd ta radość i wesele?Słyszę glorie i hozanny,A nie widać jakoś manny!

Wnet obaczysz, z sfer dyskontuZleci z manną Monsieur Bontoux.

Qui qu’a vu, qu’a vu Coco?Jest-że mąż ofiary gdzie?Le Coco du Trocadero?Coby przyjął dary me?

Oto jest mąż dobrych chęciLc Co du Tro! le Tra du Co,Co z pewnością się poświęci!Le Coco du Trocadero!

Panie! odwróć odemnie ten kielich goryczy!

Czy też istotnie sobie pan Hrabia nie życzy?

Allons donc! Owszem! owszem mój kochany Panie!Nie moja, ale Twoja niech się wola stanie!

Jakto? już na tem koniec?

A już, proszę Pani.

Mogliby tę komedyę urządzić mi taniej!

Comentarios

Cargando comentarios…