Kazimierz Brodziński. Studyum — I
„Do Gwiaździe morskich tajemniczej jaśni,Przyrównywałem te ludu zjawienia,Któren żył w chatach próżen wszelkich waśni,A miał z jabłoni swój napój i cieniaKrólowie jemu panowali właśni,Cudowne jakieś Lecha pokolenie,Mające w hobie całe Polskie SłowoI moc i rózgę cudów Mojżeszową.............Więc w koło wioski w wieńce kalinoweStrojne, i roki poświęcone duchomMogiły kozom i pasterzom znane.
„Biegnij ze mną koniku od nocy do ranaStaniemy u dziewczyny, tam ci dadzą sianaDadzą ci dużo owsa, w źródełku napojąPogłaszcze cię dziewczyna, która będzie moją.
„Żaden mi dziarski chłopak, nie stanie na drodzeCztery konie na jednym lejcu dzielnie wodzę.Żaden mnie wóz z Krakowa, gdy jadę nie minieW tokie dopiero pierwszej kocham się dziewczynie.
Powiedzże mi dziewczyno, czy jestem lubionyWyskoczy po podwórku, ze mną konik wrony,Podkówki sypną ognia, krakowiak pohasaI pięćdziesiąt kółeczek zabrzęknie u pasa.
Lubi zima na karpach a wiosna w dolinieKasin kiedy bez ciebie, dzień mi nędznie płyniePowiedzże mi matulu, kiedy Kasia moją?Bo się smucę i smutne moje konie stoją.
Niemasz nic piękniejszego nad słońce na niebieI na ziemi piękniejszej dziewczyny od ciebieA kiedy słońce zgaśnie noc pola zamroczyPomiędzy nami świecą, twoje ślniącelśniące oczy.
Comentarios
Cargando comentarios…