Mogiła (Bryant, 1899)

Traducido del inglés por Antoni Lange

A kiedy ja umrę — niech moi druhowieNie płaczą nademną cmentarnie:Ja nie chcę kamieni za grobu wezgłowie,Lecz wioski mej kocham ja darnie.Więc niech mię położą śród gaju — za łąką,Niech kwiaty zasadzą i zioła,Niech kurhan ubiorą zieleni obsłonką!Ja spałbym, czuwając: świeciłoby słonkoI kwiatom złociłoby czoła.

Przez długie, przez długie godziny tam w lecieSłoneczne promienie-by lśniły,A trawa zielona i krzewy, i kwiecieW przecudnychby farbach wschodziły.Ptaszęta gniazdeczko tam wiłyby sobie,

Miłosną śpiewałyby pieśń na mym grobieI motyl-by fruwał wesoły.I słychaćby było o rannej tam dobieKolibry-dyamety i pszczoły!

W południa gorące radosne okrzykiOd wioski płynęłyby echem:Wieczorem dziewczęta przy dźwiękach muzykiŚpiewałyby pieśni ze śmiechem.W północy, przy blasku miesięcznych promieni,Ująwszy swe dłonie, młodzi narzeczeniKroczyliby nad mą mogiłą!I gdyby się spełnił mój sen — u przedsieniMej trumny-by smutków nie było!

Ach, wiem ja, że nicbym nie widział w swej trumnieZ tych cudów, co budzi żar lata:Że blask jego nieba nie spływałby ku mnie,Ni jego muzyka skrzydlata.Lecz jeśliby przyszli na senne me kiryDruhowie, by płakać zagasłej mej liry —Nie wrócą do domu z pośpiechem:Bo kwiaty — a pieśni, promienie — zefiryWstrzymają ich słodkim oddechem.

Bo wszystko to, wszystko w wzruszonem ich łonieObudzi myśl o tem, co było,I o tym, co dzielić nie może po zgonieRadości — pod własną mogiłą,Którego dział wszystek przepychów korony,

Słonecznie zdobiącej te niwy —Jest tylko to jedno: że grób ma zielony!I raz jeszcze chcieliby pieśni mej tonyI głos jeszcze słyszeć mój żywy!

Comentarios

Cargando comentarios…