Sonety — CIV
Traducido del inglés por Konstanty Piotrowski
Ty postarzeć niezdołasz, ani czas poorze,Dłótem okrutnéj ręki w dzięczne twoje lica.Chociaż on szybko niszczy w każdem miéjscu, porzeOku memu niezmiennie twa piękność przyświéca.
Od chwili, gdy cię ujrzéć los szczęśliwy zdarzył,Trzy miłe wiosny przeszły w żółkły liść jesieni,Gorący czerwiec wonie trzech majów zeskwarzył,A liść twojéj młodości, stale się zieleni.
Piękność jak zégar z czasem idzie swoją drogą,I posuwa skazówkę niewidzialnie oku,Może wdzięk twój niszczeje w powszechnym potoku.Wzrok natężam i oczy zmian dostrzedz nie mogą.Jak pięknaś! wiosna da Bóg następnego roku,Widzę jak jest przy tobie zwiędłą i ubogą.
Comentarios
Cargando comentarios…